gdy wszy cię obsiądą
jak ptak przecinam wiatr
dzień chwali dzień
niespodzianka każdym lądem niezbadanym
odkrywam siebie na nowo
okrywam tajemnicą słowa
koduję zapisuję znaki
odbieram niepotrzebne telefony
wciąż dzwonią demony z nad wielkiej wody
ulice przeszywają strachem czyste sumienie
boje się snu ulegam łykam proszki
niedobrze źle idą fobie obie
idą po mnie nie dnie
nie chcę w kaftana
odbieram dzwoni anioł Heniek
powiedział damy radę gdy wszystkie tablety wyłykamy
popijając czarną kawą
zagryźć świeżym chlebem
Komentarze (5)
Yaro↔Obrazowo to przedstawiłeś. Szczególnie w ostatniej→w odczuciu mym.
Chyba każdy człek ma swoje "wszy" które go "gryzą" →I chociaż dla innych, mogą się wydawać małe, to dla "biorcy" ogromne.
Życie to ciąg przyczyn, wyborów i skutków i wszystkiego co pomiędzy?
Pozdrawiam:)↔%
znad:)
Dziękuję i pozdrawiam serdecznie:)
"odbieram dzwoni anioł Heniek", takich aniołów nam trzeba, fajny wiersz.:)
Dziękuję:)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania