Gdy za oknem wiatr

Gdy za oknem szarpie liście wiatr

Szaleńczo kradnie zieleń z drzew

Pozostawia jedynie nagie korony

Bez żadnych barw tracą swój wrzask.

 

Sam bez żadnego ciepła patrzę

Wędruję wzrokiem gdzieś po niebie

Szukam tam nad sobą złotych gwiazd

Lecz mroczny koc zgasił wszystkie je.

 

Uciekam w słodkie pianina dźwięki

By nie słyszeć jak tam za ścianą

Krzyczy i wściekle syczy

Zeusowy wicher.

 

Skrywam pomiędzy kartkami myśli

Te złote, te wciąż kolorowe i wesołe

Bym pomimo nieba łez

Mógł pośród zieleni liści marzyć.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (5)

  • No Dawid według mnie bardzo dobry wiersz. Dobra robota jak dla mnie. Pozdrawiam
  • D4wid 29.10.2017
    Dzięki :) Sądzę, że to samo, ale jednak coś nowego :)
  • D4wid czasem mały niuans robi duża różnice. Tu dla mnie jest fajnie wszystko wyważone, i podoba mi się puenta.
  • 5 przy okazji :)
  • D4wid 09.01.2018
    Gówniany wiersz

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania