Gdy za oknem wiatr
Gdy za oknem szarpie liście wiatr
Szaleńczo kradnie zieleń z drzew
Pozostawia jedynie nagie korony
Bez żadnych barw tracą swój wrzask.
Sam bez żadnego ciepła patrzę
Wędruję wzrokiem gdzieś po niebie
Szukam tam nad sobą złotych gwiazd
Lecz mroczny koc zgasił wszystkie je.
Uciekam w słodkie pianina dźwięki
By nie słyszeć jak tam za ścianą
Krzyczy i wściekle syczy
Zeusowy wicher.
Skrywam pomiędzy kartkami myśli
Te złote, te wciąż kolorowe i wesołe
Bym pomimo nieba łez
Mógł pośród zieleni liści marzyć.
Komentarze (5)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania