Gdy za oknem wiatr
Gdy za oknem szarpie liście wiatr
Szaleńczo kradnie zieleń z drzew
Pozostawia jedynie nagie korony
Bez żadnych barw tracą swój wrzask.
Sam bez żadnego ciepła patrzę
Wędruję wzrokiem gdzieś po niebie
Szukam tam nad sobą złotych gwiazd
Lecz mroczny koc zgasił wszystkie je.
Uciekam w słodkie pianina dźwięki
By nie słyszeć jak tam za ścianą
Krzyczy i wściekle syczy
Zeusowy wicher.
Skrywam pomiędzy kartkami myśli
Te złote, te wciąż kolorowe i wesołe
Bym pomimo nieba łez
Mógł pośród zieleni liści marzyć.
Komentarze (5)
No Dawid według mnie bardzo dobry wiersz. Dobra robota jak dla mnie. Pozdrawiam
Dzięki :) Sądzę, że to samo, ale jednak coś nowego :)
D4wid czasem mały niuans robi duża różnice. Tu dla mnie jest fajnie wszystko wyważone, i podoba mi się puenta.
5 przy okazji :)
Gówniany wiersz
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania