Gdyby głupota potrafiła latać fruwać to większość urzędników by pofrunęła w kierunku słońca.

Ach, cóż za wizja! Gdyby tylko głupota była zdolna do lotu, nasze rodzime urzędnictwo dokonałoby najwspanialszego exodusu od czasów biblijnych. Wyobraźmy sobie ten majestatyczny spektakl: tysiące urzędników w swoich szarych garniturach i gorsetkach, niczym stado gołębi o nieco przytępionym wzroku, wzbijające się chóralnie w powietrze, gdy tylko otworzą swe podwoje o godzinie 9:03.

Oczywiście, odlot musiałby zostać poprzedzony złożeniem wniosku W-74/A w trzech egzemplarzach, potwierdzonego notarialnie zaświadczeniem o braku przeciwwskazań do opuszczenia stanowiska na czas nieokreślony. Procedura startu trwałaby tygodniami, bo każdy musiałby uzyskać pieczątkę od przełożonego z działu obsługi klienta-widma, który akurat jest na zwolnieniu.

Ich lot ku słońcu byłby prawdziwym pokazem synergii i oddania idei. Lecieliby z prędkością urzędowego pisma, które nigdy nie dochodzi do adresata, w idealnym, z góry narzuconym szyku. Gdyby któryś odważył się na samodzielny, kreatywny manewr, na ziemi natychmiast powoływano by komisję ds. wyjaśnienia nieprawidłowości w trajektorii lotu.

Ikarowie naszych czasów! Ich woskowe skrzydła byłyby zastąpione nietłukącymi się, archiwalnymi teczkami, a pióra – stertą druczków do wypełnienia po drodze. Gdyby któremuś zabrakło tlenu, na pewno istniałaby instrukcja, by zgłosić to na piśmie, a następnie oczekiwać na decyzję komisji kwalifikacyjnej w ciągu 30 dni roboczych.

Niestety, musimy wrócić do surowej rzeczywistości, gdzie grawitacja głupoty jest zbyt silna, by pozwolić jej na oderwanie się od ziemi. Zamiast fruwać, woli ona zakotwiczyć się na swoich ergonomicznych krzesłach, skutecznie blokując dostęp do czegokolwiek, co przypominałoby promień słońca lub zdrowy rozsądek. Szkoda. Kosmos stracił szansę na kolonizację przez najprawdziwszych kosmitów, jakich znamy.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania