Gdzie światło zanika
Wstaję rano — z lękiem, z obawą, za każdym razem.
Jakbym była ciągle w ciemności,
nie wiedząc, co stoi przede mną.
Za każdym razem chcę się wycofać,
z nadzieją, że najgorsze mnie ominie.
Słyszę podpowiedzi,
żeby zostać w miejscu,
nie brnąć w to, co niewidoczne.
Lecz ja wolę krążyć w ciemności,
z nadzieją,
że choć małe światełko gdzieś się pojawi.
Aż przychodzi moment,
kiedy przestaję iść dalej,
nie wiedząc już, czy szukam światła,
czy tylko uciekam przed ciemnością.
Dopiero pod koniec uświadamiam sobie,
że wystarczyło otworzyć oczy,
by ujrzeć promienie słońca.
Komentarze (2)
Tyle i aż tyle
Niepretensjonalny, nieprzekombinowany, ciepły w tonie i… po prostu cudowny.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania