Gdzie światło zanika

Wstaję rano — z lękiem, z obawą, za każdym razem.

Jakbym była ciągle w ciemności,

nie wiedząc, co stoi przede mną.

 

Za każdym razem chcę się wycofać,

z nadzieją, że najgorsze mnie ominie.

Słyszę podpowiedzi,

żeby zostać w miejscu,

nie brnąć w to, co niewidoczne.

 

Lecz ja wolę krążyć w ciemności,

z nadzieją,

że choć małe światełko gdzieś się pojawi.

 

Aż przychodzi moment,

kiedy przestaję iść dalej,

nie wiedząc już, czy szukam światła,

czy tylko uciekam przed ciemnością.

 

Dopiero pod koniec uświadamiam sobie,

że wystarczyło otworzyć oczy,

by ujrzeć promienie słońca.

Średnia ocena: 4.5  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Barmaria 6 godz. temu

    Tyle i aż tyle

  • Anbi888

    Niepretensjonalny, nieprzekombinowany, ciepły w tonie i… po prostu cudowny.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania