Gdzie to pole?
Szukałem pracy, kolega mnie namówił i pojechaliśmy do Wisły, gdzie jago krewniacy prowadzą mały ośrodek wypoczynkowy. Była późna jesień, początek sezonu, pracownicy mile widziani. Na początek szefowa kazała mi zmyć obszerny hol.
– Tylko mi brudów czasem do ubikacji nie wylewaj; wychluśnij na pole. – poleciła. Skończyłem robotę i wyszedłem z wiadrem na zewnątrz. Przed obiektem był skwerek z klombami, z boku parking, z drugiej strony magazynki. Obszedłem zabudowania dookoła, pola nie ma.
– Co tak długo marudzisz?! W kuchni jesteś potrzebny! – wołała jedna z kelnerek.
-Nie wiem, gdzie wylać wodę, nigdzie nie ma pola. Zrobiła taki ruch ręką, jakby się chciała popukać w czoło. Wzięła wiadro i wylała wodę tam , gdzie stała.
– U nas albo jesteś pod dachem, albo na polu, rozumiesz?
– Czyli na dworze? – upewniłem się.
– Noo. – potwierdziła i nawet się uśmiechnęła.
Historyjki zasłyszane
Komentarze (5)
To nawet w Wiśle też mówią pole?
:)
"Na pole" mnie bawi, ale już "na dworzu" irytuje. I nie wiem skąd ta nierówność :).
U mnie mówią "na dworze"
Czemu to irytuje?
Ant "na dworze" jest poprawnie. Irytuje mnie forma "na dworzu". Dlaczego irytuje? Nie wim... Może mi brzmienie nie pasuje...
Tjeri A no to każdy błąd językowy fakt może irytować
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania