gdzieś między dachem a niebem
blokowisko właśnie wstaje
łapie pierwsze promienie słońca
zawiesza nad dachami
podmuchy wiatru
przyginając szyję bratkom
łamie w doniczkach
święty spokój
między drzewami
babie lato rozpościera
swoje hamaki
na których kołysze się
osiedlowy kurz
stary pies
leniwie przeciąga łapy
za zasłoną samochodu
spogląda na wyblakłe od błękitu
niebo
dziś każdy balkon
wyśpiewa smutek miasta
marząc by nie być taki jak inne
Komentarze (6)
nie mam balkonu, ale nieudolnie śpiewam i marzę...
bdb wiersz
Ja mam taras akurat … tyle szczęścia naraz 😉🤣
Ładne kadry, minimalna zdolność abstrakcyjnego myślenia pozwala rysować w wyobrażni opisany fragment "blokowiska".
Witaj Ireneo😊mieszkam w bloku, więc temat mi bliski… szare smutne osiedla… pozdrawiam😊
Bernadetta12345
Opisałaś strawnie nie rezygnując z metafor.
Mieszkałem w bloku, dużym ale jeszcze nie kwartale blokowiska. Była przestrzeń zieleń otoczona drzewami w koronach których osiadał wrzask tabunów dzieciaków krzyżujący się z ujadaniem przyjacielskim im kundlów.
Wtedy wszyscy się znali. Niekoniecznie z tabliczek, wówczas obowiązkowych.
ireneo tak, te dawne osiedla wyglądają zupełnie inaczej niż te nowe… przynajmniej więcej zieleni i przestrzeni. Nowa architektura osiedl jest strasznie monotonna i smutna☺️
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania