gdzieś między dachem a niebem

blokowisko właśnie wstaje

 

łapie pierwsze promienie słońca

zawiesza nad dachami

podmuchy wiatru

 

przyginając szyję bratkom

łamie w doniczkach

święty spokój

 

między drzewami

babie lato rozpościera

swoje hamaki

na których kołysze się

osiedlowy kurz

 

stary pies

leniwie przeciąga łapy

za zasłoną samochodu

spogląda na wyblakłe od błękitu

niebo

 

dziś każdy balkon

wyśpiewa smutek miasta

 

marząc by nie być taki jak inne

Średnia ocena: 3.9  Głosów: 7

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (6)

  • Shira 2 miesiące temu

    nie mam balkonu, ale nieudolnie śpiewam i marzę...
    bdb wiersz

  • Bernadetta12345 2 miesiące temu

    Ja mam taras akurat … tyle szczęścia naraz 😉🤣

  • ireneo 2 miesiące temu

    Ładne kadry, minimalna zdolność abstrakcyjnego myślenia pozwala rysować w wyobrażni opisany fragment "blokowiska".

  • Bernadetta12345 2 miesiące temu

    Witaj Ireneo😊mieszkam w bloku, więc temat mi bliski… szare smutne osiedla… pozdrawiam😊

  • ireneo 2 miesiące temu

    Bernadetta12345
    Opisałaś strawnie nie rezygnując z metafor.
    Mieszkałem w bloku, dużym ale jeszcze nie kwartale blokowiska. Była przestrzeń zieleń otoczona drzewami w koronach których osiadał wrzask tabunów dzieciaków krzyżujący się z ujadaniem przyjacielskim im kundlów.
    Wtedy wszyscy się znali. Niekoniecznie z tabliczek, wówczas obowiązkowych.

  • Bernadetta12345 2 miesiące temu

    ireneo tak, te dawne osiedla wyglądają zupełnie inaczej niż te nowe… przynajmniej więcej zieleni i przestrzeni. Nowa architektura osiedl jest strasznie monotonna i smutna☺️

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania