gdzieś między dachem a niebem
blokowisko właśnie wstaje
łapie pierwsze promienie słońca
zawiesza nad dachami
podmuchy wiatru
przyginając szyję bratkom
łamie w doniczkach
święty spokój
między drzewami
babie lato rozpościera
swoje hamaki
na których kołysze się
osiedlowy kurz
stary pies
leniwie przeciąga łapy
za zasłoną samochodu
spogląda na wyblakłe od błękitu
niebo
dziś każdy balkon
wyśpiewa smutek miasta
marząc by nie być taki jak inne
Komentarze (2)
nie mam balkonu, ale nieudolnie śpiewam i marzę...
bdb wiersz
Ładne kadry, minimalna zdolność abstrakcyjnego myślenia pozwala rysować w wyobrażni opisany fragment "blokowiska".
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania