gdzieś pomiędzy
zaspami śniegu i wzrokiem obcych ludzi. na brzegu chodnika zakwitła róża. przerażona odkryciem nieznanego. gdzieś pomiędzy dotykiem a lekkością liści zachłysnął się na jej widok chłodny poranek.
nie ma takiej możliwości. mówiły inne kwiaty obudzone światłem malowania kolejnego dnia. i powstał obraz.
gdzie w ramce zostały zamknięte ostatnie wersy. cóż mój pierwszy raz. jej pierwszy i ostatni dzwonek. obudził metaliczny dźwięk i pozostał smak.
zakazanej chwili. nie nadepnij nie kradnij okruchów rozsypanych drgań zawieszonych pomiędzy. zaczarowanymi ogrodami. najmniejszych szans
Komentarze (14)
Super
Pozdrawiam serdecznie
Miłego dnia 🌻
Wzajemnie 💚
Marzena, bardzo mi do gustu przypadł ten wiersz. Nie wszystkie Twoje lubię, ale ten wchodzi pod skórę.
Tse dzięki:)
Moze być
Aleś sie wysiła. 🤪
Wysiliła
Czasami się starasz ,ale bardziej irytujesz
Pulinaaa nic się nie staram w trzy sekundy to napisałam
Zjadłeś 😂
Sorry zgadłeś
Marzena 🤭😅😅🤣🤣
Piękny tekst. Kojarzy mi się z piosenką i bajką o "Małym księciu". "W maleńkiej roży kochał się ... ".
Ostatnio słucham groszki i róże:) dziękuję
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania