Gdzieś pomiędzy parasolem a deszczem
Powiedzieli mi że to nie moja wina.
Że nie zniszczyłam czegoś tak kruchego jak płatek róży i czegoś tak bolesnego jak oparzenie bo choć nie bolało długo to dosadnie.
Pomyślałam że mogą mieć racje, w końcu dałam z siebie dużo.
Ale przecież mogłam dać więcej.
Mogłam być jak parasol gdy pada deszcz.
Mogłam być jak temperówka gdy złamie się rysik.
Mogłam być po prostu swoim ja dla twojego ty.
Ale czy to by było wystarczające?
Czy to dałoby pewność, stuprocentowe zapewnienie?
Mogłam być jak parasolka ale jestem deszczem.
Mogłam być jak temperówka ale jestem złamanym rysikiem.
Czymś czego nie pokochasz,
deszcz możesz polubić ale i tak wrócisz do ciepłego domu.
Rysik może ci służyć wiele lat, a ty i tak w końcu kupisz nową kredkę -
bardziej kolorową, mocniejszą, niezłamaną.
A przecież nie musiało tak być.
Mogłeś polubić deszcz.
Naprawić kredkę.
Zostać swoim ja dla mojego ja.
Komentarze (4)
Ładny tekst
Powiedzieli mi, że to nie moja wina.
Że nie zniszczyłam czegoś tak kruchego jak płatek róży,
czegoś tak bolesnego jak oparzenie,
bo choć nie bolało długo to dosadnie.
Poza tym - miła i ciepła narracja. Jakby krople deszczu na parasolu, koniec nawałnicy.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania