Gdzieś za drzwiami
Gdzieś za drzwiami do przeszłości
slajdy zdarzeń czarno białe
pęki myśli rozczochranych
których nigdy nie rozdałem
tyle twarzy dobrze znanych
krew jak potok w żyłach rwąca
i te zdania wpół przerwane
bez początków i bez końca
noce które rozpalały
do białości o poranku
pocałunków niedojrzałych
świeżym kiściem w wina dzbanku
tunel marzeń kolorowych
coś na jawie wciąż się śniło
i uczucie to jedyne
którym była pierwsza miłość
Chociaż życie wnet przyniosło
ciężar który trudno zrzucić
ale kiedy nikt nie patrzy
lubię sobie tam powrócić
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania