Gdzieś za drzwiami
Gdzieś za drzwiami do przeszłości
slajdy zdarzeń czarno białe
pęki myśli rozczochranych
których nigdy nie rozdałem
tyle twarzy dobrze znanych
krew jak potok w żyłach rwąca
i te zdania wpół przerwane
bez początków i bez końca
noce które rozpalały
do białości o poranku
pocałunków niedojrzałych
świeżym kiściem w wina dzbanku
tunel marzeń kolorowych
coś na jawie wciąż się śniło
i uczucie to jedyne
którym była pierwsza miłość
Chociaż życie wnet przyniosło
ciężar który trudno zrzucić
ale kiedy nikt nie patrzy
lubię sobie tam powrócić
Następne części: Gdzieś za drzwiami
Komentarze (1)
Pięknie ten powrót do wspomnień ujęty w wierszu. 5
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania