gleba

w klatce z tęczy tłoczą się motyle

spętane łańcuchem kolorów

gdy ćmy z powiek przenoszą

tajemnice zakrzepłej przestrzeni

wolność jest pomiędzy barwami

tam gdzie nie mami światło

nie ma żadnych kanonów

oprócz dłoni szukających oparcia

 

niewolnicy wolności błądzą

bo zawsze jest zbyt dużo

nawet kiedy ciemność

przykłada zęby do duszy

 

cisza jest pustką tak wielką

bez miejsca na imiona

że trzeba absolutnego słuchu

żeby niczego nie nazwać

 

z ciszy w ciemności wyrastają

wszystkie symfonie i obrazy

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • bogumil1 07.03.2020
    O ile to niektóre apoteoza tęczowej zarazy to samo zestawienie kontrastów nawet dość udane.
  • bogumil1 07.03.2020
    Err o ile to nie jest

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania