gleba
w klatce z tęczy tłoczą się motyle
spętane łańcuchem kolorów
gdy ćmy z powiek przenoszą
tajemnice zakrzepłej przestrzeni
wolność jest pomiędzy barwami
tam gdzie nie mami światło
nie ma żadnych kanonów
oprócz dłoni szukających oparcia
niewolnicy wolności błądzą
bo zawsze jest zbyt dużo
nawet kiedy ciemność
przykłada zęby do duszy
cisza jest pustką tak wielką
bez miejsca na imiona
że trzeba absolutnego słuchu
żeby niczego nie nazwać
z ciszy w ciemności wyrastają
wszystkie symfonie i obrazy
Komentarze (2)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania