Glina
tamtego lata
niebo kruszyło chmury
gradem
potoki wzbierały
zagarniając coraz więcej
między słowami
przemycaliśmy ciszę
izolując małe krople
potu
przemoczeni
szukaliśmy kamieni
karmiąc chlebem kaczki
na drzewach huśtał się wiatr
a w butach chlupotał żal
że nadchodzi jesień
pod paznokciami też mokro
błoto zmieszane z deszczem
i dziecięcą śliną
tak mokre jak ciężka glina
za rok
kiedy cię pochowano
a deszcz padał dalej
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania