Glos fletni (Z cyklu "Góra Tęczowa")
Mój głos się rodzi
na wargach poranka,
przenikam trawy
dnia złotym tchnieniem;
wspinam się cicho
po smugach światła,
gdzie śpiewa wiatr
prawdy strumieniem.
Bo w moim dźwięku
pamięć śpi,
i wieczna młodość,
tli się w nim.
Przeszłości brzemię
przenika mnie,
gdy w cieniach wieków
płynie moja pieśń.
Śpiewem
wstrzymuję czas
na szczytach,
a ptaki milkną,
gdy góra drży.
Choć z każdym krokiem
niebo bliżej,
ta pieśń jedynym
jej głosem jest.
Kamienie cięższe
niż wspomnienia,
wiatr niesie szepty
zmarłych pasterzy,
dzieci, co słońca
szukały w marzeniach,
i matek pieśni -
cichsze od pacierzy.
Życie wśród gór
jest tańcem z ich cieniem,
gdzie każdy krok
zmienia się w milczenie.
Ja nauczyłam się
mówić ich tchnieniem,
śpiewając łzami
aż do zatracenia.
Z drewna drążona
pośród samotności,
w pieśniach obnażam
dawne tajemnice.
A Bóg mnie słucha -
cicho i z zachwytem…
On w moich dźwiękach
znalazł ukojenie.
Komentarze (2)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania