Glos fletni (Z cyklu "Góra Tęczowa")

Mój głos się rodzi

na wargach poranka,

przenikam trawy

dnia złotym tchnieniem;

wspinam się cicho

po smugach światła,

gdzie śpiewa wiatr

prawdy strumieniem.

 

Bo w moim dźwięku

pamięć śpi,

i wieczna młodość,

tli się w nim.

Przeszłości brzemię

przenika mnie,

gdy w cieniach wieków

płynie moja pieśń.

 

Śpiewem

wstrzymuję czas

na szczytach,

a ptaki milkną,

gdy góra drży.

Choć z każdym krokiem

niebo bliżej,

ta pieśń jedynym

jej głosem jest.

 

Kamienie cięższe

niż wspomnienia,

wiatr niesie szepty

zmarłych pasterzy,

dzieci, co słońca

szukały w marzeniach,

i matek pieśni -

cichsze od pacierzy.

 

Życie wśród gór

jest tańcem z ich cieniem,


gdzie każdy krok

zmienia się w milczenie.

 


Ja nauczyłam się

mówić ich tchnieniem,


śpiewając łzami

aż do zatracenia.

Z drewna drążona

pośród samotności,

w pieśniach obnażam

dawne tajemnice.

 

A Bóg mnie słucha -

cicho i z zachwytem…

On w moich dźwiękach

znalazł ukojenie.

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Janka pół roku temu
    Doskonałe! Uczta po prostu.
  • LydiaDel pół roku temu
    Dziękuję i pozdrawiam

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania