GŁOSY Z DNA (CZĘŚĆ 2) - jamyty

Jest to druga część z serii wywiadów z Człowiekiem, na Którego patrzeć nie może albo nie potrafi większość istot żywych. Spotkanie z Nim zawsze wiąże się z czynnościami pokroju zdejmowania zasłon.

 

Obiektywności raczej nie zachowuję, jednak staram się w treści tych wywiadów zawrzeć wszystko, co jest istotne w Jego Osobie.

 

Tak jak już zostało poprzednio napisane, jest to Człowiek nijaki, pusty niczym skorupa. Wykreowany własną miarą i niemogący pogodzić się z tym, że nikt nie ma okazji na Niego dłużej spojrzeć – zwyczajnie wzrok się męczy.

 

Przejawia momentami zachowania manipulacyjne oraz ukazuje Swoją narcystyczną naturę, przez co rozmowa z Nim staje się jeszcze trudniejsza; fakt ten podkreślać będę w każdym wstępie.

 

Co ciekawe, to Ja póki co jestem jedyną Osobą, z Którą chce On rozmawiać.

 

Chociaż może to Ja jako jedyny chcę Go słuchać.

 

Zapraszam.

 

— Znowu Ty? — uśmiecha się, a z kieszeni spodni wyjmuje paczkę papierosów, Cameli. — Chcesz? — wyciąga paczkę w Moją stronę.

 

— Nie. Poza tym czy nie paliłeś e-papierosów?

 

— Po pierwsze to Ja nie palę, a po drugie Nasz rak ma bardzo duży apetyt — uśmiecha się. — Masz ognia?

 

— Nie. Ja naprawdę nie palę.

 

— Dobra, sam sobie odpalę — z drugiej kieszeni wyjmuje paczkę zapałek, odpala jedną i przykłada ją do papierosa, resztę zapałki gasi Sobie na nadgarstku. Twarz ma pustą.

 

— Nie jest z Tobą najlepiej.

 

— Z Tobą też, skoro tak często ze Mną rozmawiasz.

 

— Może Masz rację. Jednak do rzeczy. Chcę od Ciebie usłyszeć, jak to jest być z boku. Często tak mówisz, że czujesz się, jakbyś Był z boku.

 

— A to ciekawe — śmieje się.

 

— Co takiego?

 

— No, że pamiętasz, co mówię. Myślałem, że rzadko Mnie słuchasz — zaciąga się papierosem.

 

— Ostatnio coraz częściej, niestety, więc pamiętam niektóre rzeczy.

 

— Wiesz, Twój problem jest taki, że za wszelką cenę chcesz się ode Mnie zdystansować, ale nie potrafisz, bo ciągle śledzisz Mnie wzrokiem. Jesteś jak taki wścibski sąsiad, a przecież wiesz już bardzo dużo o Mnie, jak nie więcej niż Ja sam. Dosłownie wiesz, jak to jest stać z boku, bo to Ty jesteś Tym, Który stoi z boku — pauza. — Ty i Ja Jesteśmy jednym, z tą różnicą, że Ty chcesz to wyprzeć, a Ja mam to w dupie. Nie obchodzisz Mnie, bo nie robisz Mi różnicy, ale dla Ciebie Ja jestem koszmarem. Zwyczajnie boisz się, że ode Mnie nie uciekniesz, dlatego chcesz ze Mną rozmawiać. Tu tylko o to chodzi. Chcesz znać Moje zdanie, bo chcesz poczuć się pewniej z tym, że Istnieję, że ISTNIEJEMY.

 

— Przestań. Po prostu odpowiedz Mi na pytanie.

 

— Odpowiem, jak się przyznasz.

 

— Do czego?

 

— Że tego potrzebujesz. Że potrzebujesz to usłyszeć. No, dalej.

 

— Ja może i potrzebuję to usłyszeć, ale Ty potrzebujesz to z Siebie wyrzucić.

 

— Uśmiecha się. — Nigdy nie przyznasz Mi racji. To głupie, ale rozumiem.

 

— Nie oczekuję rozumienia, tylko odpowiedzi. Odpowiedz Mi, proszę, jak to jest stać z boku? Co Ty przez to rozumiesz?

 

— No widzisz, Ja przez to nic nie rozumiem. Stoję z boku, bo Ty stoisz z drugiego boku i tak na Siebie Nawzajem patrzymy. Jakbyśmy byli duchami, chociaż bardziej prawdopodobne jest, że tylko jeden z Nas jest duchem.

 

— Gadasz od rzeczy. Ja jestem tu, Ty jesteś tam, ale tylko wtedy, kiedy rozmawiamy.

 

— Tak Ci się tylko wydaje, bo to dla Ciebie jest mniejsze zło — zaciąga się papierosem.

 

— Denerwujesz Mnie. Mieliśmy rozmawiać.

 

— Rozmawiamy, spokojnie.

 

— To odpowiedz.

 

— Dobra, bo widzę, że nie odpuścisz. Kiedy Stoję z boku, a raczej kiedy Stoimy — uśmiecha się paskudnie — czuję, jakbym był płynny. Jakbym mógł dosłownie wsiąknąć w ziemię, a Ty byś został. Bo widzisz, Ty ciągle zaprzeczasz, że Mnie widzisz, ale Ja potrafię to przyznać. Widzę Cię. Jesteś Moim cieniem, tak jak Ja Jestem nim dla Ciebie. Więc teraz Ty Mi powiedz, co Widzisz, jak Stoisz z boku?

 

— Nigdy nie Stoję z boku.

 

— A teraz?

 

— Teraz siedzę na wprost, na wprost Ciebie.

 

— Siedzisz na wprost Siebie.

 

— Nie.

 

— Skoro tak uważasz — wypala papierosa do końca, a żarzący się jeszcze niedopałek gasi Sobie na wierzchu dłoni. — Zobacz na Swoją dłoń. Co Widzisz?

 

— Nic.

 

— A Ja widzę tę samą dłoń, którą przed chwilą oparzyłem.

 

— Mieszasz Mi w głowie.

 

— Denerwuje Cię to.

 

— Oczywiście, że Mnie denerwuje. Poświęcam Ci czas, chcę po ludzku porozmawiać, a Ty bawisz się w te całe gierki.

 

— Wzdycha. — Żeby było tak, jak mówisz, to Oboje powinniśmy być ludźmi. Oboje powinniśmy istnieć.

 

— A co? Nie istniejemy?

 

— Według Ciebie to Mnie tu nie ma, a według Mnie to Ciebie tu jakby nie było. Podkreślam jakby, bo niczego nie mogę być pewien.

 

— Człowieku, o czym Ty gadasz?

 

— O tym, o czym Ty myślisz.

 

— Nieprawda.

 

– To powiedz Mi, ile razy w ciągu tej rozmowy spojrzałeś na swoją rękę z niedowierzaniem?

 

– To bez znaczenia.

 

– Właśnie to ma kluczowe znaczenie. Nie chodzi nawet o to oparzenie, które jest czysto subiektywne, chodzi o samo poczucie istnienia. Ty nie czujesz, jakbyś był prawdziwy. Widzę to. Widzimy.

 

– Ty ciągle nie rozumiesz podstawy. Nie ma NAS. Jesteś TY i jestem JA. To wszystko. Tylko rozmawiamy, bo taka była Nasza wola.

 

– No i popatrz, teraz jest Nasza wola, a przecież nie ma NAS. Jesteś TY i jestem JA.

 

– Nie. Jestem JA i jesteś TY.

 

– Męczysz Mnie.

 

– Nawzajem.

 

– Przykładasz do tego za dużą wagę. Jesteś zbyt pewny. Przestań tak na to patrzeć. Stań z boku.

 

– Nie mogę.

 

– Ty nie chcesz móc. – Śmieje się.

 

– To powiedz Mi chociaż, jak stanąć z boku, skoro nie odpowiesz, jak to jest.

 

– E, posłuchaj Mnie teraz uważnie. Żeby stanąć z boku, musisz zrozumieć, że już stoisz z boku. Tam się nie staje samemu, tam zostaje się postawionym.

 

– I kto niby ma Mnie tam postawić? TY?

 

– Nie, nie bądź głupszy, niż Jesteś. Ja Stoję tam, gdzie Mnie ustawiono, i Ty stoisz tam, gdzie Ciebie ustawiono. Już tam Jesteś, a teraz po prostu patrz. Co widzisz?

 

– Nic.

 

– Nie płacz, nie ma o co.

 

– Zamknij w końcu ten swój paskudny ryj.

 

Koc znowu zawisa na lustrze, a Ja, zbyt zmęczony, żeby dojść do łóżka, po prostu kładę się na ziemi

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania