Głupcy

Głupiec nazywa siebie mądrym,

lecz w słowach, które wypowiada, wciąż gnije brud.

Jego język, powiadam, pluje kpiną wprost

z Najjaśniejszej Bogini, płonącej w jej blasku.

 

Mężczyzna rozumu klęka przed jej łaską,

osadza swą duszę głęboko w jej świętym miejscu.

Ukołysze go do snu dymem tęsknoty,

pokaże mu ścieżkę, gdzie ciemność płonie płomieniem.

 

A za ujrzenie jej nświętego blasku,

poprowadzi nas przez ten świat rozwianych marzeń.

Kiedy nadejdą próby, wyrzuci nas ze swego gniazda

będziemy latać przez noc albo poznamy, że nasz koniec jest błogosławiony.

 

Powiadam wam: głupiec ginie w upadku,

mędrzec powstaje, nauczywszy się wszystkiego.

Taka mądrość go rozdziera, wystawia na próbę jego śmiertelne istnienie,

lecz z jej niebiańskich ust uczy się drogi.

Wypije krew ludzi już zdruzgotanych

ich siła poprowadzi jego kroki przez ziemie dawno zniszczone.

 

Kim bylibyśmy bez jej skrzydeł nocą,

bez jej prawdy objawionej w zarazie gleby?

Powiadam wam: niczym, głupcami, pustymi i zgniłymi,

ich gnijąca krew staje się winem, które zrobiliśmy.

 

Wy, puści głupcy, którzy plujecie na boskość,

niech wasze istnienie zniknie w mroku.

Niech wspomnienie o was zatonie w najgłębszym cieniu,

wasza bezwartościowość, a wasza krew naszym ostrzem.

 

Lecz wy, mędrcy, którzy czcicie ją w jej świątyni,

okrutni, piękni, wężowi,

wasza niezłomna siła, wykuta w bólu, który zadała,

wasze męki prowadzą do światła, którego pragniecie.

Wypijcie teraz krew, która prawnie wam się należy,

i wznieście ołtarz dla demona, którego wielbicie.

 

Powiadam ci: bądź potępiony, a jednak wciąż potężny,

albo umrzyj w niewiedzy, ślepy na jej wolę.

Bo on spojrzy ci w oczy

tym pogardliwym, grzesznym spojrzeniem, którym niegdyś pogardzałeś.

Umrzyj w swojej głupocie, nigdy nie poznawszy

prawdy, która czyni mędrca w pełni dojrzałym.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania