Głupi żart, czyli życie Bianki, część 3

To chyba prawda, że trzeba spaść na samo dno, żeby w końcu ruszyć do góry. Tak też jest ze mną. Musiało mi się zawalić całe życie, żeby w końcu coś zaczęło dziać się na moją korzyść.

W szkole wszystko jest w porządku, „Chris” dał mi spokój, chyba nawet nie pamięta, co robił na imprezie kilka tygodni temu. Mam dalej jest w śpiączce, ale lekarze mówią, że jej stan jest lepszy i rokowania są coraz bardziej pozytywne. Z moją nogą też jest całkiem nieźle. Na ostatniej wizycie kontrolne, lekarz powiedział, że mogę powoli próbować chodzić, ale nie jest to zbyt łatwe.

Jako bonus w moim życiu pojawił się Igor, którego ponapalam na imprezie. Dotrzymał danego słowa i dwa dni po imprezie czekał na mnie pod szkołą. Pouczona doświadczeniami z Allanem nie padłam mu od razu w ramiona. Musiał wkupić się w moje łaski i nie było to wcale łatwe. Praktycznie codziennie czekał na mnie pod szkołą. W końcu doceniałam jego starania i poszliśmy na randkę. Świetnie się dogadywaliśmy. Już na imprezie dowiedziałam się, że jest DJ em i raperem. Puścił mi kilka filmików z jego rapem. Ja w zamian za to pokazałam mu kilka nagrań z moimi układami choreograficznymi. Po randce odwiózł mnie do domu. Właśnie tak zaczęła się nasz wspólna historia. Od tamtej chwili często się spotykamy, chodzimy w różne fajne miejsca, żartujemy i rozmawiamy.

Dzisiaj nadszedł dzień, który według niektórych jest jednym z najważniejszych dni w życiu każdego człowieka – moje osiemnaste urodziny. Nie organizowałam jakiejś wielkiej biby z tej okazji. Raczej kameralna imprezę ze znajomymi w naszym mieszkaniu. Muzyka, przekąski, tort, trochę alkoholu... W większości przygotowań pomagali mi Tomek i Igor, którzy swoją drogą bardzo się polubili.

Impreza już prawie gotowa tylko czekamy na gości. Pierwsza oczywiście przyszła Sara z Marcelem.

- Wszystkiego naj moja dorosła kumpelo – wyściskałyśmy się i serdecznie jej podziękowałam. Tuż po Sarze przyszli kolejni goście. Nie będę opisywać prezentów, które dostałam z okazji urodzin, ale powiem jedno: nie sądziłam, że ludzie są tak pomysłowi. Wszyscy już przyszli i świetnie się bawili. Nie było jeszcze tylko Igora, który uprzedził, że może się spóźnić bo ma jakąś ważną sprawę do załatwienia z kumplami od nagrań. Usłyszałam dzwonek do drzwi. To na pewno on. Miał w rękach wielkiego miśka. Podbiegł do mnie przytulił a następnie rozpoczął litanię życzeń. Kiedy wreszcie skończył, podziękowałam mu i usiedliśmy na kanapie. Nie spodobała mi się jego mina.

- Bianka, chciałem z tobą porozmawiać. Nie chcę psuć ci urodzin, ale to bardzo ważne. - teraz już zaczęłam się denerwować – właśnie byłem u mojego kumpla, bo mówił, że ma jakąś ważną wiadomość. Okazało się, że wysłał kilka kawałków do znanego rapera po znajomościach i się spodobały. - widziałam, że jest zakłopotany

- Do czego zmierzasz? - chciałam po prostu już wiedzieć to najgorsze.

- Pojutrze wylatuję do Stanów Zjednoczonych na wspólne nagrania z tym raperem.

- Żartujesz

- Ja wiem, że to nie będzie łatwe, ale to dla mnie ogromna szansa i... - chciałam go rozszarpać, zakazać mu jechać, ale... wiedziałam, że nie mogę

- Na ile?

- Co najmniej pół roku, może dłużej, może.. może zostanę na stałe, jeśli dostanę porządną ofertę. Ale Bianka, jest dwudziesty pierwszy wiek, jest internet, Skype, Facebook... Damy radę.

- Nie Igor, nie damy. To jest niemożliwe. Musimy się rozstać. Nie ma sensu udawać. - mówiłam głosem pozbawionym emocji, żeby nie wybuchnąć płaczem. Chociaż w sumie nie chciało mi się płakać. Nie wiem czego chciałam. Chciałam, żeby już zniknął bo będzie jeszcze gorzej. - Lepiej będzie, jak już pójdziesz.

- Ale, Bianka...

- Tak będzie lepiej – ucięłam. Wstałam z kanapy i poszłam do swojego pokoju.

- Wszystko okay?– zapytał Tomek, kiedy zobaczył, że siedzę i bezmyślnie patrzę przez okno

- Tak. Wszystko okay – popatrzyłam na niego – przecież to tylko głupi żart, prawda?

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania