Gniew niebos
Wrzucam cię na patelnię i smażę na wolnym ogniu.Krzyczysz, błagasz o litość a ja nic.Nie mam litości nad tobą, nie obchodzą mnie twe błagania, nie rusza mnie to, że się kopcisz, że czuć od ciebie smród spalenizny i topiących się włosów, że się rumienisz jak dobry stejk a twój krzyk słyszą nawet sąsiedzi.Nie rusza mnie to ponieważ wiem, że robię dobrze dla ludzkości przerabiając twój odwłok na kotlety, które wylądują na talerzach psów elegancko ubranych, ze wsuniętą białą ściereczką w elegancki garnitur, bo tam jest tylko twoje miejsce.Do niczego się tak naprawdę innego nie naddajesz.Zabierasz tylko miejsce wartościowym jednostkom, przez co nie mogą oddychać swobodnie i czuć się swobodnie realizując swoje plany, marzenia i idee.Jesteś balastem ściągającym je w dół, ograniczasz im swobodę działania i często szklalujesz i oczerniasz za to, że nie chcą poddać się twojemu dyktatowi, a raczej dyktatowi większości.Wychodzę więc im naprzeciw, podając pomocną dłoń i ratując je przed zgniciem, zgnuśnieniem i degeneracją, które niewątpliwie je czeka pod waszym nadzorem.Jestem ich wołaniem o pomoc, prośbą spełnioną po licznych błaganiach, modlitwach, lamentach, wznoszeniem rąk do góry.To nie jest tak, że zło i patologia to coś normalnego i naturalnego, bo w przeciwnym razie nie powstałaby dla niego przeciwwaga i bunt przeciwko niemu, jest to właśnie taka równowaga, dzięki której ten świat jakoś trwa i póki co nie grozi mu zagłada.Być może też jest ostatnią próbą ratunku dla ludzkości przed drastyczną, ale zbawienną dla świata apokalipsą, w czasie której wszystko co złe i plugawe zostanie wypalone a zostanie tylko to co ma zostać, by móc na nowo stworzyć, to co zepsuto przez ostatnie setki lat.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania