Godzina
Godzina wyciągnęła się na kanapie,
mniej piękna niż myślałem.
Półsłówkami milczała o potrzebach.
Chciała, żebym nazwał je za nią.
Milcząc patrzyłem jak
przeciąga się w czasie.
Nie tęsknię.
Godzina wyciągnęła się na kanapie,
mniej piękna niż myślałem.
Półsłówkami milczała o potrzebach.
Chciała, żebym nazwał je za nią.
Milcząc patrzyłem jak
przeciąga się w czasie.
Nie tęsknię.
Komentarze (2)
NaPISałaś więc - trzydzieści zdrowasiek, niezbyt pięknych, wyciągnęło się na kanapie.
Co ty wyhodowałaś pod sufitem.
U ciebie to pewnikiem tony przeciągają się w ciężarze... a litry wypijają denaturat.
Stolec był?
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania