Godzina wilka
Noc między trzecią a czwartą nad ranem ma gęstą krew.
Wtedy najgłośniej tykają zegary w pustych pokojach.
Wtedy wracają cienie tych, którzy odeszli za wcześnie.
Siadają na brzegu łóżka, chłodni i milczący.
Rozmawiam z nimi bez strachu, jak ze starymi znajomymi.
Pytam, czy tam, po drugiej stronie, też tak mocno wieje wiatr.
I czy wciąż trzeba rano pamiętać o braniu tabletek.
Nie odpowiadają, tylko uśmiechają się blado.
Ta godzina to czas, kiedy granica staje się cienka jak bibułka.
Wiem, że kiedyś też stanę się takim cichym gościem.
W czyimś przedpokoju, o trzeciej nad ranem.
I to jest w porządku. To jest zupełnie naturalne.
Komentarze (3)
Podoba się , mocny, a zarazem nieprzejaskrawiony, taki z wyczuciem.
Dziękuję za wizytę i komentarz. Wiersz z wyczuciem ale te pobudki ( od lat ) są natrętne 😔
KaMaRo Kiedyś napisałem opowiadanko, gdzie również jest godzina wilka, chyba nawet o podobnej porze co u Ciebie.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania