GODZINY SZCZYTU

GODZINY SZCZYTU

 

Godziny szczytu, już miastowy farsz

leje się szparami, ciemnawe ulice,

przyszyty frakami, złowrogi tka marsz.

Istnieje nie dalej...spełnione kostnice.

 

Godziny szczytu, cienie opasłe,

skradzione latarnie...pragnienie żebraka.

Tramwaje zamknięte i nadzieje zgasłe.

Klucze zgubione w ciemności, pieśń jaka

 

Na dworcu, pod miotłą. Szpetne fraki

z robotem smaganym, hańbę chcąc zatrzeć

w rytm tyknięć dymu. Cicho-martwe

wraki

nie chcą, wpółmartwe, czy nie mogą patrzeć.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (5)

  • Nazareth 17.11.2016
    Podoba mi się abstrakcyjny noir twojego miasta, być może dlatego, że nie podobają mi się miasta i widzę je trochę tak jak ty to opisałeś (jeśli silę się już, by zobaczyć w nich jakąś magię), chociaż ja nie potrafię przedstawić ich równie intrygująco. 5.
  • Bbard 17.11.2016
    Dziękuję.:)
  • detektyw prawdy 18.11.2016
    Zgadzam sie ze slowami nazaretha.5
  • katharina182 18.11.2016
    Świetnie napisany wiersz. Bardzo mi się podoba. Zostawiam zasłużone 5
  • Neurotyk 19.11.2016
    Jak Baczyński:) 5

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania