gołąb widział ostatni

było tam kilka okien

w tym jedno ulubione

codziennie rozsuwała smutek potarganą zasłoną

 

na parapetach kamienic

przezroczyste przekleństwa sąsiadów

niepewne składały słowa do uśmiechu

na płacz będąc zbyt słabe

 

co ranek przesyłała słońcu grymas twarzy

licząc na lichy promień na starym lustrze

 

kiedy widziała rondo jego kapelusza

nawet deszcz był przetykany złotem

 

dziś nie przeszedł

 

zasunie z powrotem ciężkie kotary

 

starcze usta skrzywi bezsilnie

dźwigając na plecach niepewność

 

tylko gołąb na parapecie krzyknął

 

ona już nie

Średnia ocena: 2.8  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania