Gołębie
Pole pokryte było czymś, co w złotą pszenicę miało się jeszcze przemienić. Po za tym było jeszcze wielkie czerwone słońce z twarzą pełną trwogi. Była noc, ludzie spali a ono wstało zbyt wcześnie i zmusiło do zbierania zielonej pszenicy.
Wnętrze drzewa wyłożone było kamieniami i tworzyło korytarz, z którego wylatywały gołębie uderzając skrzydłami po twarzy. Nieokiełznane. Każdy po obu stronach kurczowo ściskał broń. Na plecach dodatkowe naboje.
Zaczęła się strzelanina. Gołębie strzelały do nikogo, bo nikt nie wyszedł im naprzeciw, zaczęły więc strzelać do siebie nawzajem. Nikt nie musiał ich ze sobą skłócać. Wystarczyło, że podzieliły się przez przypadek na formację po prawej i lewej stronie korytarza z krzaków ogrodowych.
- Wiadomość do Z90: lewe skrzydło upadło, przywołaj brygadę zielonych.
Proszę się odsunąć - zjawił się gołąb o krzywej posturze, lekko zgarbiony. Wycedził przez swój dziób, w którym trzymał wciąż wijącą się dżdżownicę, mocnym nie wiadomo skąd akcentem – to nie jest zwykła dżdżownica, to broń biologiczna.
Dżdżownica poleciała na ziemię na której ani nikogo, ani niczego nie było. Ten jeden błąd zaważył na przegranej któregoś z ugrupowań. Któregoś, ponieważ same gołębie nie potrafiły do końca się rozeznać, kim są, za kogo i przeciw czemu walczą. Zresztą nikogo to nie obchodziło. Ostatecznie wyłonił się olbrzymi gołąb, który zjadł wszystkie pozostałe. Ten wyjątkowo okazał się być niemową, powiedział więc:
- Bracia, towarzysze – zaczął mówić, jakby zwracał się do większego zgromadzenia. – Nadszedł czas. Tylko proszę bez iluminacji, bez światełek. Innym razem, jak będę miał krawat.
Przemówienia swego nie skończył, ponieważ nie mógł otworzyć dzioba. Niedługo po tym i on poległ.
Na końcu korytarza stała zniecierpliwiona postać. Gołębie znudziły ją już dawno i stała czekając, aż zwróci się na nią uwagę. Wyglądała jak typowa dziwna postać, trzy pary rąk i duża głowa. Gdy już się na nią spojrzało, zaczęła się uśmiechać i podnosić brwi wysoko, po czym z kipiącej wewnątrz radości przeskakiwała z nogi na nogę. Zrobiła nawet piruet.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania