Gołębie w pokoju
Sytuacja jest dojrzała jak gołębie guano, lądujące na łysinach, koafiurach, nakryciach głowy gołębich karmicieli.
Do rzeczy - rzućmy gołąbkom kaszankę wyborczą (bo kiełbasa to przeżytek, więc w efekcie cywilizacyjnego rozwoju należy tradycyjną karmę wymienić na nową). I konia z rzędem temu, kto nie zaobserwuje, jak nagle zaczną srać po pokoju, kuchni, sypialni... Wystarczy uchylić okno. Mąż pokłóci się z żoną, żona patelnią potraktuje męża, dzieci napyskują. Sąsiedzi, po krótkim okresie sekundowania, dorzucą kilka krótkich i długich... fraz na temat kaszanki, gołębi, dzieci, żony, męża. Upss, partnera i partnerki, dotychczasowego ulubionego sąsiada.
Przeniesie się wkrótce cała ta menażeria na ulice, nad którymi stada żarłocznego ptactwa oddadzą to, czym przed chwilą zostały nakarmione.
Ale dość już alegorii, bo alegoria jest passe. Przejdźmy do naturalizmu, ewentualnie turpizmu, nawiązującego do okoliczności demokratycznych, wolnych, tajnych, etc... wyborów.
Skoro “tajne” (fonetycznie zbliżone do “fajne”), milczałam jak grób w kwestii obstawianych przeze mnie “koni”, “chabet”, czy “starych szkap”; “ogierów”, ewentualnie “klaczy”. I nadal przemilczę, bo to moja sprawa, kto mi pasi, a kto nie. Nie należę do żadnego sztabu wyborczego, partii, ruchu lub bezruchu i wolna sobie jestem, i tajność wyborcza jest moim przywilejem, którego bronić będę jak niepodległości! Bo i tak, bez nijakich deklaracji, z pewnością coś nietolerancyjnego mnie obfajda w przypływie sarmackiego zacietrzewienia (choć tu nie o cietrzewiach być miało).
Nikt mi, jako istocie wolnej, nie wzbroni obserwacji i refleksji gołębiej rzeczywistości, w której w szczytowej fazie wysoko rozwiniętej, domniemanej wolności i demokracji, nie zabroni myśleć samodzielnie i analizować istoty pięciu szczytnych cech wyborów.
Ominę łukiem indoktrynacje i groźby gównianych bomb, ciskanych za karę, za korzystanie z przywileju niepokorności wobec bruzdy podziału narodu na dwa zwalczające się obozy, walczące o kruszyny kaszanki, na wzór alegorycznych, sympatycznych gołąbków, które co i rusz mają ochotę gruchnąć... adwersarza w czerep, albo między oczy, w imię mniemanej wizji demokracji. Śród okrzyków “peace and love, rodacy!”, bo “zgoda buduje, zwłaszcza ta zgoda ze mną i tylko ze mną, albo...!”
Na tym etapie mojej notatki pojawiły się już gołębie, cietrzewie, a tymczasem na daszku, który widzę z balkonu, przysiadły kawki i wrony. I jakby na coś czekały - jak sępy, których nie uświadczysz w naszej rodzimej menażerii?
__________________
Lipiec 2020
Komentarze (2)
Dzięki, Grafka za kom.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania