Poprzednie częściGolf

Golf cz.2

Kopniakiem wyważyła drzwi. Wpadli do środka niczym zabłąkany przeciąg. Wąż wycierał pysk w jej ramię, a ona dopadła do misy z wodą stojącej w rogu izby. Tafla w okręgu była pomarszczona, ciężki chód baby dodawał jej lat, przez drżenie podłogi, woda podrygiwała lekko. Nie była na tyle cierpliwa, żeby stać w miejscu i uspokoić lustro w metalowym naczyniu.

 

— Przestań się wiercić i patrz, jestem tak samo stara jak byłam. — Pochylona wpatrywała się w dno.

— Widzę przez mgłę, masz twarz dziecka. — Zalepione gałki, były mętne.

— Przyszyję twoje cielsko do tego kubraka, będę mieć golf, tak jak chciałam. Boli mnie często gardło, a to będzie lepsze rozwiązanie niż stara przepocona wełniana skarpetka dziada, który chodził w upale w gumowcach. O, metody działały od pokoleń, ale smród ciągnie się za mną za długo, nawet zioła nie mogą tego zadusić.

Boa myślał dłuższą chwilę, słowo przyszyję było mu zupełnie obce, przy szyi było mu wygodnie, a ramiona w sam raz drobnej osóbki pasowały jako wieszak, na jego wysmukłe długie ciało.

 

— Babo, nie pleć bzdur. Sam jestem świadkiem jak jeden z tych kupców targował się z tobą o mnie. A ty odgrażałaś się przekleństwami. Rzucił urok, tylko zadziałał dopiero na ostrym zakręcie, ślimak był świadkiem i sprawcą zajścia. Kurczyłaś się w tych łachmanach. Pisk był niczym uwięzionej myszy w pułapce. Nigdy nie byłaś tęgą kobieciną, to i lumpy się zmniejszyły. — Zerknęła z ukosa na stwora, szurnęła za dużym obuwiem i przeszła w stronę półek, na których oprócz warstwy kurzu mogła odgrzebać słoiki z różnymi specyfikami.

— Zadziałało, jak to możliwe? — Szperała unosząc się na palcach.

Ochrona wiedźmowego wcielenia uległa zatraceniu. Wszelkie obrzydliwe starania poszły na marne.

Parszywy język i niewyparzona gębą, teraz były bezużyteczne.

— Kupcy handlują? — Dotarła do niej myśl, która w całym zamieszaniu puściła mimo uszu.

Wąż wiercił się machając ogonem, pokrywał się sinym nalotem.

— A co innego mają robić! — Kłapnął paszczą.

— Czyli jest pomiędzy nimi...

— Sssszto? — Boa syczał wilgotnym językiem.

— Kto!? — Pytasz kto?! — Trzasnęła otwartą dłonią w udo. — A ten, no... — Dawno temu, sprzedałam mu eliksir na miłość, tylko pomyliłam etykiety i dostał na miłość, tylko nie tą, o którą zabiegał, tylko na boską.

— Bosą? — Wąż skręcił język w plątaninie słów.

— Na miłość boską, ty łysy metrówcu.

— I co? — Zerkał oddalając głowę, wiedźma rosła napuszona jak indor.

— I co, nic. Nie zadziałało, a panna uciekła mu sprzed ołtarza. Od tamtej pory, mam go w kajecie porażek tak zwanym potrąconych miłości.

— Aaaaa — Mała głowa chwiała się tajemniczo na boki.

— Przestań, bo mnie wytrącisz z równowagi. — Fuknęła na węża.

— Cccceba to odkręcić.

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (8)

  • Dekaos Dondi 7 miesięcy temu
    Iście po Zerkowemy. Czyli tak jak lubię. Czytałem już przed 10, ale musiałem iść, a chciałem na spokojnie:))
    Pozdrawiam:)↔5
    Obadaj
    wyważyła drzwi
    Rzucił urok, tylko zadziałał...
    Parszywy język i niewyparzona gęba, teraz były nieużyteczne.
    — Kupcy handlują? — Dotarła do niej myśl...
  • 00.00 7 miesięcy temu
    Dekaos Ciągle gdzieś chodzisz. 😉
    Tak, głupoty po mojemu. :)
    Dzięki za korektę i kontynację w czytaniu. :)
  • pasja 7 miesięcy temu
    Ciekawe pomysły krawieckie ma wiedźma z tym przyszyciem do kubraka wężowego boa.Pozdrawiam
  • 00.00 7 miesięcy temu
    Pasja Częściowo narzucone przez zestaw.
    Ogólnie zwykły golf nie pasuje do tego świata. Trochę próbuje przy pasować to do moich starych opowiadań.
    Pozdrawiam. :)
  • Dekaos Dondi 7 miesięcy temu
    Zerko→Extra avek. Rozumieć można rozmaicie.
    Np:
    1→Z daleka→kaktus lub rybi ryjek.
    2→Uciekająca konserwa więzienna z więzienia→lub kryjąca się do puszki, przed światem.
    3→Symbol, że w życiu bywają przeciwności, które mogą zranić.
    4→Siła witalna taka, że paluszki blachę rozrywają.
    Brakuje tylko strużek krwi ściekających po wieczku:)
  • 00.00 7 miesięcy temu
    Dekaos Ręce były podrapane do krwi. 😉
    Dużo tych możliwości, ciekawe jak wyszłaby głowa z puszki. 😜
  • Dekaos Dondi 7 miesięcy temu
    Zerko→O właśnie. Znajdź większą puszkę. Tylko załóż białą maseczkę, bo gdyby co, będzie lepiej widać... krople.
    Ale zrób to z głową. Powierzchownie jeno:))
    Kiedyś podczas mielenia mięsa ręczną maszynką, włożyłem rękę do lejka, gdy na zewnątrz wisiała wiązka warkoczyków mięsnych.
    Dobrze, że nie zapomniałem, nie kręcić. Też fajna fotka z samowyzwalacza:)
  • Dzisiaj i jutro odgadujemy. Kto to napisał? Czytajcie i komentujcie i typujcie Autorów

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania