Gorączka

Idzie chłop w upał. Zgarbiony kark, w ręku teczka. Idzie chłop w upał.

Niesie nieszczęście. Nieszczęśliwą miłość, wylew krwi do mózgownicy.

Idzie chłop w upał. Mokra koszula na plecach zwiastuje nieszczęścia.

Idzie niezgrabnie w upał, nogi mu śmierdzą.

 

Idzie chłop w upał, odpada mu kutas, szok, niedowierzanie.

Zwisają mu jaja. Nie schyla się nawet. Niech leży. Jeszcze się komu przyda.

Idzie chłop w upał. Gubi pasek. Spodnie same nie wiedzą, czy zostać, czy odejść.

Gubi jeden but. Drugi obraża się i również zostaje w tyle.

 

Idzie chłop w upał. Z kieszeni wypadają paragony sprzed piętnastu lat, dwa guziki, klucz do nieistniejącego mieszkania i nazwisko panieńskie matki, którego już nikt nie pamięta.

Idzie chłop w upał. Zostawia za sobą cień. Cień wzrusza ramionami i idzie w przeciwną stronę.

 

Gubi oddech. Gubi głos. Gubi przekonanie, że zdąży przed zamknięciem urzędu.

Potem gubi sam urząd. Grubas.

 

Idzie chłop coraz lżejszy. Odpadają mu uszy, bo mają dość słuchania świata.

Nos odlatuje za zapachem smażonej cebuli. Lewe kolano przechodzi na wcześniejszą emeryturę.

Idzie chłop w upał. Zostaje już tylko koszula, teczka i upór. Koszula odparowuje. Teczka otwiera się sama i wysypuje cały życiorys, który wiatr układa alfabetycznie.

Na końcu zostaje sam krok. Jeszcze jeden. I jeszcze pół.

 

Potem znika.

 

Przechodnie przysięgają, że nikogo tam nie było. Tylko asfalt dyszał ciężko, a z daleka ktoś znalazł leżącego kutasa i zapytał: — To komu znowu odpadło?

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania