Gorycz stąd
Zżera mnie poczucie, że żyję nie swoim życiem. Plątam się po tym świecie i po tej głowie, z tym, że ja skrojona nie do tego świata, a głowa moja jest aż do bólu. I nie wiem jak wnętrze jej dopasować do tego, co ją z zewnątrz otacza.
Zawzięcie próbuję tego dokonać: wywijam na lewą stronę, odcinam kawałeczki, fragmenty niektóre rozciągam, przepisuję i tłumaczę na inne języki. Wystawiam coraz to nowsze wersje na próbę – i gdy finalnie coś trybi, coś działa, to ledwo się obejrzę, a już wsiąkam w to co mi nieszczęśliwie znajome; co bezlitośnie kłuje w żebra, bo niemoje.
Niech mnie ktoś naprawi!
Niech mi poprzestawia tak, żeby to wnętrze funkcjonowało w symbiozie z zewnętrzem, lecz nie przyprawiało o mdłości. A jeżeli się to okaże niewykonalne — ja się poświęcę i rozgryzę, niech mnie gorycz zalewa; bylebym tylko poczuła, że gorycz ta jest stąd, że i ja jestem.
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania