Goście, goście
Jestem za stary na metafory umowne,
melancholie w brązach nieuspokojonych,
jesiennej maści na otarcia czasu.
Nie łapię się na podbierak z babiego lata,
nawet na pokutę wstępną.
Oczy przetaczają moją krew.
Od zawsze do czasu marnotrawnego,
z którym przylatują zimowe pszczoły
zebrać i oczyścić najdłużej leżakowany pot.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania