Goście, goście

Jestem za stary na metafory umowne,

melancholie w brązach nieuspokojonych,

jesiennej maści na otarcia czasu.

 

Nie łapię się na podbierak z babiego lata,

nawet na pokutę wstępną.

Oczy przetaczają moją krew.

 

Od zawsze do czasu marnotrawnego,

z którym przylatują zimowe pszczoły

zebrać i oczyścić najdłużej leżakowany pot.

Średnia ocena: 2.7  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania