Gra pozorów 5

Minął tydzień i ból Agaty też minął. Po tym pierwszym razie z Patrykiem coś zaczęło się z nią dziać. Patrząc na Karola, od razu myślała o seksie.

Właściwie to nawet nie musiał być on – teraz było jej już obojętne, jaki to będzie facet: młody czy stary, byleby tylko był.

„Karola zostawię sobie na deser” – myślała. – „To będzie deser zjedzony w obecności matki. Tak, żeby zobaczyła i pożałowała, że ja oglądałam ją w takich sytuacjach tyle razy”.

To już nie była gra. To była chęć zemsty. Za co? Za wszystko.

Spotkała się z Sandrą. Powiedziała jej, co chce zrobić i co już zrobiła. Sandra była od niej o rok starsza i, jak sama mówiła, doświadczona.

– Naprawdę to zrobiłaś? – otworzyła szeroko oczy.

– Tak. Ale powiedz, czy to zawsze tak jest? Bo bolało, to był tylko ten jeden raz, a teraz cały czas ciągnie mnie do facetów. To normalne?

– No, nie zawsze. Zależy, jak ci było za pierwszym razem. Ale musisz być też bardzo nadpobudliwa, jeśli chodzi o te sprawy.

– Wiesz, ja nawet jak myję się pod prysznicem i dotykam swojej... no wiesz, pipki, to od razu czuję takie dziwne łaskotanie i muszę zaciskać nogi.

– A powiedz, z kim miałaś ten pierwszy raz?

– Z takim jednym z naszej szkoły, teraz robił maturę. A ty?

– Ja to z takim starszym, kolegą ojca. Wiesz, kiedyś przyszedł, starych nie było, a on powiedział, że da mi pięć stów, jak mu się pokażę nago.

To się pokazałam. Ale tak mnie oglądał, że w końcu... no wiesz, straciłam cnotę za pięć stów. Ale nie żałuję – Sandra się uśmiechnęła.

– Teraz, jak potrzebuję kasy, to zawsze do niego idę. On jest zadowolony i ja też. Chcesz, to możemy pójść do niego we dwie, mieszka sam.

– Daleko mieszka? – zapytała Agata.

– Nie, dwa przystanki autobusem. Chodź, fajny facet z niego. Nie musisz się z nim bzykać, ja to zrobię i zarobię pięć stów

– A ile ma lat?

– Tak jak mój ojciec, pięćdziesiąt trzy. Jedziemy?

– Ok.

Pobiegły do autobusu i już po kilkunastu minutach dzwoniły do drzwi mężczyzny. Otworzył im i uśmiechnął się. Był niski i szczupły, miał krótkie, siwe włosy.

– Wchodźcie, dziewczynki – omiótł wzrokiem Agatę i spojrzał pytająco na Sandrę.

– To moja koleżanka – powiedziała. – Chcesz się z nami zabawić?

– Z dwiema naraz? – roześmiał się. – Chcę.

– Najpierw kasa. – Sandra wyciągnęła rękę.

– Dobrze, wejdźcie do pokoju.

W pokoju stało ogromne łóżko i nic poza nim, a na podłogę rzucono puszysty dywan. Sandra spojrzała na Agatę.

– A jak będzie chciał z tobą, to co zrobisz? – zapytała cicho.

– To rozłożę nogi – roześmiała się Agata.

W tym momencie wszedł gospodarz. Był rozebrany, a biodra miał przepasane ręcznikiem, który zakrywał jego męskość. Dał każdej po pięćset złotych. Wzięły, choć Agata od razu pomyślała, że odda te pieniądze Sandrze – jej przydadzą się bardziej.

– No to co, dziewczynki? Rozbieramy się. – Podszedł do Agaty, włożył jej rękę pod sukienkę i pogłaskał ją. – Dziewica? – zapytał.

– Już nie – odpowiedziała, patrząc mu prosto w oczy.

Wszystko odbyło się pod jego dyktando. Dziewczyny poddawały się jego fantazji – Sandra, bo chciała zarobić, Agata z ciekawości, jak to jest ze starszym. Pieniądze i tak miała oddać koleżance. „Byłam tu dla przyjemności, a nie dla kasy” – powtarzała sobie w myślach.

Kiedy już obie wyszły z jego mieszkania, Agata podała Sandrze banknoty.

– Tobie się bardziej przydadzą, mnie są niepotrzebne – powiedziała.

– Ale przecież... Agata, zarobiłaś je.

– Nie chcę tych pieniędzy i już do niego nie przyjdę.

– Było ci źle?

– Było dobrze, nawet bardzo. Ale następnym razem będzie ktoś inny. Teraz to była czysta ciekawość, następnym razem z innym będzie inaczej.

Sandra pieniądze przyjęła i szczerze podziękowała. Tym bardziej że jej rodzicom się nie przelewało i nie dostawała nawet kieszonkowego. Była już pełnoletnia, ale wciąż się uczyła i zarabiała w taki właśnie, a nie inny sposób.

Pochodziły jeszcze trochę po mieście i rozeszły się. Agata wróciła do domu, w którym nie zastała nikogo. Poszła do swojego pokoju, stanęła przy oknie oparta o ścianę.

„Po co ja to zrobiłam?” – myślała. – „Mogłam poczekać jeszcze trochę. Ale trudno, stało się i już. A Karola i tak będę miała. Teraz dam sobie z nim spokój. Dopiero jak skończę osiemnaście lat, to go uwiodę. Nie dlatego, że go kocham czy że mi się podoba. Zrobię to na złość matce. Ona nie miała zahamowań, jak przyprowadzała tych wszystkich facetów. Jak robili to, kiedy jeszcze nie spałam i słyszałam wszystko . Ja zrobię dokładnie to samo, a później się od niej wyprowadzę”.

Cisza pustego domu, która dotychczas ją przytłaczała, teraz wydała się dziwnie znajoma. Agata spojrzała na swoje odbicie w szybie. Przez moment, w gasnącym świetle dnia, zamiast własnej twarzy zobaczyła twarz matki – te same chłodne oczy, ten sam wyzywający błysk. Poczuła lodowaty dreszcz. Wiedziała, że przekroczyła granicę, zza której nie ma już powrotu, ale zamiast strachu, w jej sercu zagościła dziwna, cyniczna satysfakcja. Plan zemsty został przypieczętowany, a pierwsze karty zostały rozdane. Pozostało tylko czekać na odpowiedni moment, by zadać ostateczny cios.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania