Gra Totalnie Apetyczna
Seria Grand Theft Auto jako dziecko mnie uwiodła,
Miałem osiem lat, gdy po raz pierwszy zagrałem w Vice City,
Nim rodzice nie uznali, że gra dla mnie jest zbyt podła
I płakałem gdy ją z komputera niby wyczyścili.
Miałem blaszak na komunię używany od frajera
Który sprzedał ojcu produkt jako niby dobry kumpel,
System miał za mało miejsca na dysku, dlatego nieraz
Na Windowsie XP z crackiem wywalało blue screen.
Drugie było San Andreas, dostałem płytę piracką
Od kolegi mojej mamy, byłem szczęśliwy okrutnie,
Choć sądziłem że znów w klonie Miami będę oprawcą
To Los Santos zawitało, chociaż grało mi się żmudnie.
Już nie czułem tego czegoś, gra była inna totalnie,
Jednak z czasem przekonałem się że również daje frajdę,
Skoro Vice City już nie ma choć było w koszu realnie,
To uznałem, że przez siłę choćby w gierce się odnajdę.
W dwa tysiące ósmym widziałem nową odsłonę,
Na konsoli przyjaciela w wersji Arcade od zielonych,
Kopia pochodziła z bardzo uznanego sklepu torrent,
W tamtych czasach gry dla wielu były po prostu za drogie.
Jakieś dwa lata później ojciec mi kupił PS dwójkę,
Format komputera pousuwał wszystkie gierki zatem
Zarobiłem na dysk CD od Rockstara, gdy we trójkę
Z kolegami roznosiliśmy ulotki latem.
W taki oto sposób znowu mieszkałem na Groove Street,
Kopia była po angielsku a nie znałem ani słowa,
Niegdyś tłumaczeniem w Polsce nikt specjalnie się nie trudnił,
Poza moderami, którzy na blaszakach dali pokaz.
Czwórka była jednak tym co wówczas uznałem za piękne,
Gdy widziałem ją u Piotrka zakochałem się od razu,
Po dziś dzień uważam, że to Grand Theft Auto jest najlepsze,
Zamiast biegać po podwórku to spędzałem czas na graniu.
W końcu miałem swoją płytę, kilka lat już po premierze,
Mój pożal się Boże "pecet" nie miał szans z takim potworem,
Więc oddałem czwórkę wówczas bo uznałem całkiem szczerze
Że Liberty City ma tak wymagania chore.
Na mojej konsoli Sony ta gra już nie miała bytu,
Tylko nowa generacja się liczyła w tamtym czasie,
Więc marzyłem o Xboxie, aby znów zagrać w ten tytuł,
Aż nareszcie w czternastym wybrałem się na wakacje.
W Stanach Zjednoczonych babcia podarowała dolary,
Ledwo mi starczyło aby kupić slimkę po powrocie,
Kurs w kantorach trzy piętnaście, zatem wyjątkowo mały,
A amerykańskie wersje działały na innym kodzie.
Gdy już miałem moje cudo Niko Bellic musiał odejść,
Rok po wydaniu sequela zagościł również i u mnie,
Wtedy piątka była perłą, do dziś miałem setki podejść,
Czułem się w tamtym momencie tak prawdziwie dumnie.
W niedalekim czasie również prequel królował w stacji,
Moja trzysta sześćdziesiątka mruczała jak kot potulnie,
Choć obecnie obie części ogrywam na konfiguracji
O stukrotnie większej mocy niż na komunijnym pudle.
Zakupiłem remastery trylogii oryginalnej,
Dzięki czemu po raz pierwszy poznałem niemego Claude'a,
Mimo dorosłego wieku moje hobby jest specjalne,
Teraz czekam na część szóstą, aby znów piecyk z sił opadł.
Komentarze (2)
Wiedźmin lepsze. A Cyberpunk 2077 miażdży wszystko.
Wiedzmin jest kapitalny, Cyberpunk również
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania