Gracze-satyra

Gracz był mistrzem w swoim fachu. Cotygodniowy trening doskonalił jego technikę i triki potrzebne, by ograć przeciwnika. Zwody, zmyłki, sprawność, taktyka, refleks, pozory, pokerowe spojrzenie-wszystko to znajdowało się w jego arsenale możliwości. Potrafił dobrze blefować. Na salony przychodził zawsze punktualnie. Oczywiście, obowiązywał go odpowiedni strój-zawsze sprasowany, czysty, o zapachu łąki. Nasz Gracz wzorował się również na innych Graczach. Czy to od tych na wielkim ekranie czy z bardziej kameralnych środowisk (głównie spotykali się na treningach, po których puszczali fajeczkę i pijali napój podobny do brendy). Tego dnia również mieli odbyć spotkanie. Gracz ustawił się na swojej pozycji. Tak, stąd mógł dostrzec najlepiej osłabione punkty przeciwników. Po jego stronie grali również inni Gracze, których los przydzielił ich do jego drużyny. Moment rozpoczęcia przybliżał się z każdą sekundą. Gracz wiedział, że za chwilę usłyszy ten charakterystyczny dźwięk, który rozciągnie się po całej sali, a następnie odpije się i przeszyje każdy zakamarek, a później rozegra godzinę i 40 minut. Serce na tą myśl zaczęło mu przyspieszać. Gracz uwielbiał tę grę. Miał do niej żyłkę pasjonata, była to jego działka, w której czuł się najlepszy. Gdy wkładał w to całą swoją duszę, przepełniała go podniecenie, werwa. Każda najmniejsza komórka brała udział w tej grze. Czekanie na start trwało całą lodowatą, lecz Gracz wreszcie usłyszał gwizdek, po którym rozległo się ,nie usłyszane dotąd na tej sali, przeciągliwe:

,,Stoooop!”

Sędzia ogłosił wiadomość Graczom.

-Panowie, wprowadzamy nowe zalecenia ministra. Po każdym kopnięciu zatrzymujemy grę i dezynfekujemy piłkę. Bramkarz ma zachować co najmniej 2 metry odległości od piłki!

Nasz zawodnik, przerażony tym faktem, padł na murawę ze swoimi niebieskimi spodenkami, które nie zmieszały się jeszcze z trawą, ziemią i błotem. Chwilę po tym Gracz, wokół innych Graczy, ogłosił dyktatorskim tonem:

-Chlejemy!

Wyszli z sali. Następnie napili się wódki z herbatą. Smakowało jak brendy.

Później zaciągnęli się wspólnym e-papierosem, puszczając ,,chmurki” pod blokiem.

Średnia ocena: 4.5  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze

  • Pan Buczybór 2 miesiące temu
    No, całkiem niezła. Dobrze wyśmiane pewne absurdy obecnej rzeczywistości.
  • monarchista 2 miesiące temu
    Bardzo dziękuję.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania