Granica

Siedzimy za blisko, żeby to był przypadek,

i zbyt daleko, żeby uspokoić tętno.

Czuję ciepło twojego ramienia, choć wcale mnie nie dotykasz –

to tylko centymetry powietrza, które parzy,

jakby między nami rozciągnięto niewidzialny przewód pod napięciem.

​Patrzę, jak bierzesz łyk wody, jak porusza się twoja krtań,

i nagle mam ochotę położyć tam kciuk,

poczuć to drżenie pod palcem, przejąć kontrolę nad twoim oddechem.

Wiem, że ty też to czujesz.

To, jak nagle ucichła rozmowa, jak każde moje poruszenie

sprawia, że na ułamek sekundy zamierasz.

​To jest ta bezczelna, ludzka chemia.

Nie potrzebujemy świec ani muzyki.

Wystarczy to jedno spojrzenie, które trwa o dwie sekundy za długo,

ten moment, gdy wzrok przesuwa się z moich oczu na usta

i zostaje tam, ciężki i głodny.

​Wszystko w tobie krzyczy, żeby skrócić ten dystans.

Wystarczy jeden ruch, mały gest,

żeby ta cisza pękła z hukiem.

Czekam, aż pękniesz pierwsza.

Albo ja to zrobię.

​Czujesz to napięcie? To ten stan, w którym najmniejszy ruch ręką w stronę drugiej osoby wydaje się najbardziej ryzykowną i fascynującą rzeczą na świecie.

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania