grawitacja
kiedy szliśmy w codzienność
nie dreptaliśmy po ścieżce z lukru
choć miękko grząsko aż
wciągały nas kolejne kroki
biel kusiła oko
to nie cukier
starta skóra
i łzy co zestarzały się razem z dniem
kryształy cudnie raniły stopy
magnetycznie wykrawały kształty chwil
kontury zostawały w pamięci
wypełniając kalendarze
po brzegi
Komentarze (9)
nie dreptaliśmy po ścieżce z lukru
choć miękko grząsko aż - ten wers jakiś idiotyczny
wciągały nas kolejne kroki
biel kusiła oko
to nie cukier - początek fajny, ale dalsze wersy w tej strofoidzie jakby na siłę tworzone. bez ładu i składu.
Druga strofoida już lepsza, mniej do wyrzucenia
starta skóra i łzy co zestarzały się razem z dniem
kryształy cudnie raniły stopy - czy coś może ''cudnie ranić''? - to cudnie bez sensu
magnetycznie wykrawały kształty chwil
kontury zostawały w pamięci
wypełniając kalendarze
Chyba nie przemyślałaś za bardzo tego, co tutaj napisałaś
Czy Ty naprawdę uważasz, że cos co przynosi cierpienie, nie może jednocześnie być postrzegane jako piękne?
Cudnie ranią, wydarzenia które są bolesne, ale dzięki temu uczą, są wartościowe.
A codzienność... Nie jest słodka. I dobrze, że tak ją przedstawiasz.
Dzięki.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania