grawitacja
kiedy szliśmy w codzienność
nie dreptaliśmy po ścieżce z lukru
choć miękko grząsko aż
wciągały nas kolejne kroki
biel kusiła oko
to nie cukier
starta skóra
i łzy co zestarzały się razem z dniem
kryształy cudnie raniły stopy
magnetycznie wykrawały kształty chwil
kontury zostawały w pamięci
wypełniając kalendarze
po brzegi
Komentarze (9)
kiedy szliśmy w codzienność
nie dreptaliśmy po ścieżce z lukru
choć miękko grząsko aż - ten wers jakiś idiotyczny
wciągały nas kolejne kroki
biel kusiła oko
to nie cukier - początek fajny, ale dalsze wersy w tej strofoidzie jakby na siłę tworzone. bez ładu i składu.
Druga strofoida już lepsza, mniej do wyrzucenia
starta skóra i łzy co zestarzały się razem z dniem
kryształy cudnie raniły stopy - czy coś może ''cudnie ranić''? - to cudnie bez sensu
magnetycznie wykrawały kształty chwil
kontury zostawały w pamięci
wypełniając kalendarze
Chyba nie przemyślałaś za bardzo tego, co tutaj napisałaś
Pytanie: a co oznacza "cudnie"?
"kryształy cudnie raniły stopy - czy coś może ''cudnie ranić''? - to cudnie bez sensu"
Czy Ty naprawdę uważasz, że cos co przynosi cierpienie, nie może jednocześnie być postrzegane jako piękne?
o nim pseud, wszystko, co rani, cudne nie jest. Jest bolesne, a tam, gdzie ból, nie ma ''cudności'', jest proza życia...
Jag, napisał, że wartościowe są rany, które bolą. Z tym się zgodzę, ale nie z ''cudnymi ranami'', w których zwykła egzaltacja, zupełnie nie na miejscu
Kontemplacja cierpienia jako droga do zbawienia... Pięciu Cudownych Ran...
"cudowne" nie odnosi się do samego bólu, lecz do tego, co z tego bólu wynikło
Miałem rebusik....
Cudnie ranią, wydarzenia które są bolesne, ale dzięki temu uczą, są wartościowe.
A codzienność... Nie jest słodka. I dobrze, że tak ją przedstawiasz.
Trafiony.
Dzięki.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania