Grieving For Lesser Sorrow (Opłakując Mniejszy Smutek)
(wstępna wersja nie jest o śmierci ani o depresji)
Dalej już tylko koniec, żadnych bocznych dróg
Rozpadnięte sny tam gdzieś tonące
Ocean tego wszystkiego na raz, rozlewający każdy kąt i każdą myśl
Nie mogę winić nikogo ani siebie za ten rozgardiasz
Przekroczyłem kolejną rozważną granicę, dokonałem niemożliwego
By powrócić do punktu wyjścia i stałego zachwienia
Może jestem zbyt uczuciowy, stabilny w swojej dualności
Może jestem za stary, może jestem za młody
Ofiaruj pomoc, jestem najbardziej nietypowy w swojej okropnej ciszy
Nie potrafię wybrać innej opcji, opłakiwać mniejszy smutek
Radować się większym impulsem gonię swoje rozbieżności bez przystanku
Zmęczony jestem, świadomy jak nigdy bez presji czy omanów
Pan spełnił dziś moje modlitwy a potem odzyskałem ciszę
Straciłem co zyskałem na chwilę by rozsypać się na kawałki
Otrzymując coś kruchego i niecierpliwego a także powietrze którym oddychałem
By poczuć nowy odór i mieszaninę błysku z nocą
Moment rozpaczy, to takie proste do własnej naprawy
Stając się krzykiem banshee żywym na nogach
Świat nie runął, wszystko jest na swoim miejscu
Poruszam się funkcjonująco na zewnątrz, razi mnie mnogość wszystkiego
Poznałem co przeczuwałem, moja intuicja jest niezawodna
Sensowność obgryza moją skórę, wszystkość pali moją duszę
Czuję zimno, ogarnął mnie chłód
Boję się dziś wyjątkowo ciemności.....
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania