grobowym tchem
dni policzone są tylko na cmentarzu
wybrukowane to podniebnym pałacem kości
nadają sens zapieczętowanego istnienia
nadzieja się tutaj nigdy nie złości
cmentarna aleja chłonie powoli
jak orszak sunie mężnie licznie nade w przód
możemy tu sobie zawczasu poleżeć do woli
stęchlizna wznieca ten wątły chłód
dzwony już biją jedynie na alarm
strąconych liści od stu brzemiennych głów
rzucamy delikatnie na siebie talar
jak kładzie się do ziemi nasz wątły tułów
orchidee przybywają licznie
męskości owianych tajemnych skał
ta trumna mieni się życiem prze ślicznie
ostatni kogut już będzie namiętnie piał
już nie ma cię chłopcze na tym świecie
sztafeta dobiegła końca już
pamiętasz byłeś rezolutny w tym słowikowym lecie
zalewa to łono dziś furtka z mórz
obrzmiałe są twoje wyniosłe wspomnienia
lecz o nich już nikt nie pomyśli
bo wszystkie te twoje najskrytsze wierzenia
w tej trumnie sobie już jedynie ziści
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania