grobowym tchem

dni policzone są tylko na cmentarzu

wybrukowane to podniebnym pałacem kości

nadają sens zapieczętowanego istnienia

nadzieja się tutaj nigdy nie złości

 

cmentarna aleja chłonie powoli

jak orszak sunie mężnie licznie nade w przód

możemy tu sobie zawczasu poleżeć do woli

stęchlizna wznieca ten wątły chłód

 

dzwony już biją jedynie na alarm

strąconych liści od stu brzemiennych głów

rzucamy delikatnie na siebie talar

jak kładzie się do ziemi nasz wątły tułów

 

orchidee przybywają licznie

męskości owianych tajemnych skał

ta trumna mieni się życiem prze ślicznie

ostatni kogut już będzie namiętnie piał

 

już nie ma cię chłopcze na tym świecie

sztafeta dobiegła końca już

pamiętasz byłeś rezolutny w tym słowikowym lecie

zalewa to łono dziś furtka z mórz

 

obrzmiałe są twoje wyniosłe wspomnienia

lecz o nich już nikt nie pomyśli

bo wszystkie te twoje najskrytsze wierzenia

w tej trumnie sobie już jedynie ziści

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania