Grono

Podeptaliście moje grona.

Moszcz, ciepły jeszcze,

pełznie ku progowi —

jakby szukał wyjścia z ciała.

Fermentacja ruszyła

pod skórą, beztlenowo.

Coś jednak syczy,

jakby powietrze schodziło z winy.

Zabutelkuję się sam,

stoczę w wilgoci piwnicy.

Szkło zapamięta odbicia.

A wy —

dociśniecie korek za mocno,

i pęknę od środka.

Degustacji nie będzie —

tylko odłamki.

Średnia ocena: 1.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Marzena godzinę temu
    Ciekawe skąd taki pomysł na wiersz. Pytanie czy to w ogóle jest ciekawe? :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania