Grono

Podeptaliście moje grona.

Moszcz, ciepły jeszcze,

pełznie ku progowi —

jakby szukał wyjścia z ciała.

Fermentacja ruszyła

pod skórą, beztlenowo.

Coś jednak syczy,

jakby powietrze schodziło z winy.

Zabutelkuję się sam,

stoczę w wilgoci piwnicy.

Szkło zapamięta odbicia.

A wy —

dociśniecie korek za mocno,

i pęknę od środka.

Degustacji nie będzie —

tylko odłamki.

Średnia ocena: 1.8  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Marzena 2 miesiące temu
    Ciekawe skąd taki pomysł na wiersz. Pytanie czy to w ogóle jest ciekawe? :)
  • Marzena 2 miesiące temu
    W sumie w jakiś sposób trzeba się rozładować to znaczy emocje ale w piwnicy? I to jeszcze z grzybem 🙊🙈

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania