Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!
Grunwald - bitwa magów, smoków i czołgów – część 1
Opowiadanie jest prawie w całości moją fikcją literacką.
15 lipca 1410 roku, Grunwald
Mało ludzi patrząc na obraz „Bitwa pod Grunwaldem” Jana Matejki wie, że to kłamstwo. Prawda jest inna. Opowiem autentyczną historię tej bitwy. Brałem udział w walce. Po mrocznej nocy wstało Słońce. Rankiem, delikatnymi promieniami, Słońce przywitało walczące strony konfliktu. Natomiast wspomniane promienie odbijały się od błyszczących zbrój wojowników. Rycerze byli gotowi do zaciętej walki, podobnie jak ja.
Na rozkaz naszego głównego dowódcy Władysława II Jagiełły pierwsze miały zaatakować wroga jednostki latające. W skład tych oddziałów wchodziły skrzydlate smoki i helikoptery typu Black Hawk. Polski król obserwował całą bitwę z pobliskiego, wysokiego wzniesienia. Rozkazy były wydawane swoim wojskom za pomocą hologramu króla, który znajdował się w każdym helikopterze. Podobne hologramy polskiego władcy posiadali magowie ognia, którzy dowodzili smokami za pomocą czarów i telepatii.
Zaatakowani Krzyżacy używali w obronie zaawansowanej technologii, którą przejęli od bardzo inteligentnych przybyszów z kosmosu. Były to roboty chodzące na czterech mechanicznych nogach i zamiast rąk posiadały lasery jak statki kosmiczne rodem z „Gwiezdnych Wojen”.
Największym z robotów kierował wielki kontur zakonu krzyżackiego Kuno von Lichtenstein. Robot był uzbrojony w samonaprowadzające rakiety namierzające cele za pomocą kamer termowizyjnych. Wyposażony był również w działa Gaussa i potężny laser, który potrafił przeciąć najtwardsze pancerze niczym gorący nóż masełko. Władysław II Jagiełło przy pomocy magów rozkazał dowódczyni smoków zaatakować wszystkimi sługami robota dowódcy wrogich wojsk krzyżackich.
Dowódczynią smoków była dziewięciogłowa Hydra, która umiała latać. Wszystkie latające potwory otworzyły szeroko swoje paszcze i z gardeł buchnęły płomienie. Smoki obniżyły lot i zaatakowały demonicznych Krzyżaków. Rycerze krzyżaccy zamienili się w żywe pochodnie. Wtedy Kuno von Lichtenstein rozkazał pół bykom – pól ludziom, którzy dzierżyli w rękach wielkie topory, dobijać rannych. Potworom o głowach byka i ciałach umięśnionego mężczyzny przewodził Minotaur.
Niestety przywódca rogatych demonów zginął od rakiety wystrzelonej z helikoptera. Krzyżacy otworzyli ogień z karabinów maszynowych i rakietnic. Smoki spadały martwe na ziemię i miażdżyły krzyżackich rycerzy. Celnie trafione helikoptery Black Hawk rozbijały się i za pomocą wirników chlastały wrogów dosłownie na kawałki.
Tymczasem polska Hydra zaatakowała von Lichtensteina wszystkimi paszczami na raz. Latająca smoczyca nie zadała jednemu z dowódców wroga żadnych obrażeń, ponieważ cwany Krzyżak uruchomił specjalną tarczę ochronną, która neutralizowała ogień Hydry oraz rakiety i pociski z karabinów helikopterów.
Wrogi dowódca „odpowiedział” działami Gaussa i silnym strzałem z lasera, którym odciął lewe skrzydło Hydry. Potwór spadł na ziemię i został dobity strzałem z laserowego działka, które używali humanoidalne roboty zwane terminatorami. Cyborgi były drugą formacją Krzyżaków po minotaurach. Wszystkimi terminatorami dowodził mistrz krzyżacki Ulrich von Jungingen. Ten brutalny rycerz był głównodowodzącym Krzyżaków.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania