gryzmoł
na ołówkowym niebie
pierwszy taniec liści
wdepnąłem w uliczne metafory
oziębłe palce zakryły usta
pod parasolem
dobry wieczór
gramoli się w porwanych chmurach
wiatr ziewa chłodem
inaczej mówiąc psia pogoda
gryzą mnie moje myśli
moknę w szarej rzeczywistości
po pas
w wirtualnym deszczu
Komentarze (8)
Się ciesz że nie jeździsz rowerem...w deszczu po dziurach kałużach i błocie ...albo po lodzie.
...i się ciesz że masz blisko
Świetny wiersz!
Bardzo mi się podoba, bardzo, bardzo😍
Dzięki
Cieszę się że jeżdżę rowerem w każdą pogodę!
Podoba się, taki bardzo plastyczny, może rysujesz, albo robisz zdjęcia?
Są takie chwile.
marekg Da się wyczuć u Ciebie, ten rodzaj wrażliwosci.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania