Grzybobranie
Przybył kiedyś gość z południa,
tam gdzie dżungla, a nie tundra.
Ledwie u nas się rozgościł,
już nam wszystkim pozazdrościł.
Tych prawdziwków robaczywych
i szatanów niezjadliwych,
muchomorów sromotników...
dobrze, że nie grzechotników.
Zaraz ruszył w nasze lasy,
aby zebrać w nich frykasy,
polskie grzybki urodziwe.
Mam nadzieję, że prawdziwe.
Nie szatany? A czort wie to!
Tam u niego jest gorąco.
Może i skorpiony zbierał.
Przecież nie znam się, cholera!
Z ostrożności, z cicha więc pęk,
już ogarnął lekki mnie lęk.
Jajecznica? Jest z grzybkami?
Można nakryć się nóżkami.
Więc z gościowej jajecznicy
zrezygnuję. Po próżnicy
mnie się pyta, czy spróbuję.
Gość jest pierwszy. Więc... dziękuję.
Ja gospodarz. Ze mnie nie cham.
Niech gość podje. Ja odczekam.
Potem spojrzę. Gościu żyje?
Wtedy grzybki też spożyję.
Komentarze (20)
55555
Dziękuję, Margerito
Nic dodać, nic ując-5
Lepiej odczekać ;)
Trochę spóźniony, ale jestem. Świetny wierszyk. Taki lekki i przyjemny. 5
Dobrze, żeś spóźniony. Żyję, więc możesz już spróbować grzybków z jajecznicą ;)
Mój stary był fanatykiem grzybobrania. Całe mieszkanie zawalone atlasami grzybów i sromotnikami bezwstydnymi. Co po chwilę wdeptywałem w smardze i kanie....
Nuncjusz, ciekawe masz wspomnienia z tatą :)
Neurotyk to fragment pasty, nie wspomnienia, widać żeś świeży w internetach
Neurotyk luknij se http://pokazywarka.pl/x4pah9/
Nuncjusz, skoro miałem wiedzieć, skoro przedstawiłeś tak, jakbyś pisał o swoim ojcu :)
Tak, jestem świeży. Nie czytamy tego samego internetu... Nie ma jednego internetu :)
Ups! Mimo że nie było dla mnie, też "luknąłem". Chyba mogłem, gdyż link jest na publicznej stronie?
No to... uchachałem się po pachy :)
Zdzisław B. spoks, takie bzdety dla każdego o zdrowych nerwach :)
PS. Najlepszy ten kawałek:
"zadzwoniła żona zbysia, że zbysio spadł z rowerka i zaprasza na pogrzeb". Kurde, zbysio, poprzez żonę, zaprosił na własny pogrzeb :P
PS.2. Jakim cudem ja dalej żyję, i do tego zdrowy jestem? Miałem na rowerze już tyle groźnych upadków, i to przy zjeździe z góry, na kamieniach... a zbysio raz i trzasł ;)
Zdzisław B. w tamtejszej nowomowie, spadnięcie z rowerka oznacza zgon, ale nie pytaj o szczegóły - tym trzeba nasiąknąć, ja jeszcze nie, jestem tzw nowociota
Nuncjusz Tej nowomowy nie znałem. "Spadnięcie z rowerka" oznacza zgon? Pewnie z rowerka życia. Uff, całe życie człek się uczy..
I ja przeczytałam Twój wiersz oraz opowieść o wędkarzu, uśmiałam się zdrowo :)
Jak widać, podobne przeżycia - w moim wierszyku o grzybobraniu i w opowiadanku, wklejonym przez Nuncjusza, o wędkowaniu.
Jak widać, i tu i tu są zagrożenia ;)
A, sorki, wiersz wesoły, Twoja racja, lepiej odczekać, 5 :)
Jeżeli odczekałaś, Karolo, to dobrze zrobiłaś. Żyjesz ;)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania