Gwiazdy
Patrzyłem w załzawione oczy
Źródło niewyczerpanej rozpaczy rozdarło się niby wrota piekielne
Uniesiony w romantycznych rozbitych zwierciadłach
Słyszałem jak mówią
Nie, nie była to mowa zwykła
Słyszałem gorejący krzyk, buchający płomień ugodził twarz
Słyszałem zrywające się głosowe struny
I trzystuletni dzwon
Dźwięk poniesiony przez echo
Nie byłem w stanie rozpoznać słów
Ale zaręczam, nie były słowa potrzebne
Nieposkromiona czerń tafli tych gwiazd
Jak gdyby zaczerpnęła z mistrza Poe
I kazała krzyczeć
Nigdy więcej
Komentarze (4)
Chodzi tutaj chyba moim zdaniem o jakieś dramatyczne obrazy i chęć by się one nigdy nie powtórzyły.Dobry wiersz pozdrawiam 4 😉.
Tak, poniekąd jest to racja. Pisząc ten utwór wyobraziłem sobie dwoje ludzi, którzy przeżyli wspólny, burzliwy okres. Mężczyzna patrzy w oczy kobiecie i widzi tam cały żal, którego jest powodem.
Dziękuję pięknie pozdrawiam również
Głęboki mrok, który ma już nie wrócić. Ciekawe co będzie jeśli znowu się pojawi...Zostawiam 4 :)
Dziękuję bardzo!
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania