hangar
raz widziałam - otworzył się hangar
nie było w nim drzwi ani okien
podniosła się ściana
w środku stały dwie lśniące betoniarki
ich gruszki malowane w granatowe i białe pasy
były nieruchome
światło z hangaru wypływało w noc
a z nim - przejmująca wokaliza
śpiew kobiety
układał się na drodze
betoniarki jak błękitne King Kongi
gładkie i błyszczące
jaśniały nieruchome
i słyszałam
w tę pachnącą piołunem sierpniową noc
uderzenia narzędzi
Komentarze (27)
Trzy Cztery↔Ta nieruchomość "jakby martwych" betoniarek, mówi sama za siebie. ''Puste" albo "z rozwarstwionym betonem" którego trza się pozbyć. Mam więcej skojarzeń... ale nie wiem czy słusznych. Tak czy siak, w sensie tekstu, bardzo mnie się podoba. Taki klimatyczny pomimo:)↔Pozdrawiam:)↔%
Dekaos, ciekawe są Twoje skojarzenia. Zawsze czytam z zainteresowaniem. Dziękuję:)
Podoba mi się ten koncert muzyki eksperymentalnej, właśnie w takiej scenerii:
błękitne betoniarki
gładkie i błyszczące King Kongi jaśniały
przed nieruchomą publicznością
Trudno by było sobie odmówić takiego widoku, Pozdrawiam.
rozwiazanie, to słuchaj... słuchaj... :)
Hangar, lśniące betoniarki, światło i śpiew wypływające w noc pachnącą piołunem... Jakie to poetyckie. I jeszcze te uderzenia narzędzi... No pięknie opisałaś. Wydobyłaś piękno ze zwykłych rzeczy. ?
miętus, a dokładnie - z mijanego nocą warsztatu mechanicznego, w którym pojazdy z budowy naprawia gość, który lubi operę. Piołun pachniał wtedy wcale nie gorzko. A po mnie przeszły dreszcze.
Powstał mi w głowie industrial, jak z Björk.
Wygładziłaś te betoniarki. Bo w dzień to brudne by się wydały, zapylone. W nocnym świetle lśnily, a muzyka i sierpień wydobyła z nich piękno.
Tak było, Tjeri. Nie mogłam tego nie opisać. Te narzędzia - dźwięk młotka mieszający się z sopranem z jakiejś arii... To był kosmos!
Dźwiek uderzeń młotka, a nie dźwięk młotka. Dźwięk uderzeń w jakieś metalowe coś.
To takie w stylu "Jak hartowała się stal". Jest klimat.
No, odpowiedni klimacik.
Noico, aha. No, to w Twoich oczach na pewno trochę niedzisiejsze. Film oglądałam w dzieciństwie. Był czarno-biały i w jęz. rosyjskim.
Trio na żeński głos i dwie betoniarki... tego jeszcze nie było :) La, la, la — drym, drym!
Hahaha! I jeszcze - kto głośniej...
Ale było inaczej.
Wyobraź sobie, Narratorze - letnia noc, żużlowa, czarna uliczka na młodym osiedlu domków jednorodzinnych. Niektóre działki jeszcze niezagospodarowane, więc są i wysokie trawy, w nich grają świerszcze, bo sierpień. I widzisz blask wydostający się z otwartego na oścież wielkiego hangaru, warsztatu mechanicznego i słyszysz przepiękny kobiecy śpiew. Zbliżasz się i patrzysz w głąb tego budynku. Widzisz dwie ogromne maszyny budowlane. I żadnego człowieka. I wydaje się, że to te potężne betoniarki tak pięknie śpiewają.
Zamiast betonu wylewa się na drogę smutna i piękna melodia.
Trzy Cztery
Tak, dzięki Tobie odczułem poezję betoniarek. W ciszy nieczynnych maszyn słyszę melodię... Świat nieznany, piękny odkrywasz przed nami :)
Narratorze, o to chodziło. Maszyny nie pracowały. Były w naprawie.
A to jedna z najpiękniejszych wokaliz. I tę chyba wtedy słyszałam:
muzyka - Wojciech Kilar,
śpiew - Ewa Małas-Godlewska (sopran liryczno-koloraturowy)
https://www.youtube.com/watch?v=jAHCCZ2zPLA&t=21s
Trzy Cztery
A więc o tę wokalizę chodzi! Uwielbiam!
A oglądałaś "Dziewiąte wrota" Polańskiego? To utwór pisany do tego filmu i reszta muzyki też jest wybitna. W oryginale wokalizę chyba Sumi Yo wykonuje. Bajka!
Film też uwielbiam... Jeden z nielicznych przypadków, gdzie ekranizacja jest dużo lepsza od książki.
Trzy Cztery
Ach, teraz się nie dziwię, że słuchając tak wspaniałego głosu na tle wzruszającej melodii miałaś wenę napisać coś równie pięknego :)
Nie wiem czy Ci kiedyś pisałam, bo myśl taką mam niepierwszy raz, ale Twoje wiersze (w rodzaju jak powyższy) podchodzą mi pod idee haiku. Oczywiście nie mam budowy na myśli, ale to, że idealnie oddają moment, chwilę. Po ich przeczytaniu, czuję się dokładnie tak jak po przeczytaniu dobrego haiku.
Tjeri, Narratorze, bardzo, bardzo się cieszę, że wiersz Wam się spodobał. Ja wierszy nie wymyślam siedząc za biurkiem. One są zwykle wynikiem doświadczeń "z drogi".
"Coś być musi, do cholery, za zakrętem".
Trzy Cztery
Ja też mam taką „drogę”, którą wracam ze stacji do domu. Mijam magazyny, hangary, garaże, z ich wnętrza dochodzą mnie głosy, muzyka, śpiew, choć jest późno, wszystko już pozamykane, uśpione, światła pogaszone, a jednak coś wciąż gra, jak w Twoim wierszu.
Narratorze, dlatego ten wiersz z łatwością trafił do Twojej wyobraźni.
Kacza zupa, jak finezyjnie można o betoniarkach, doceniam bardzo, bo sama nie cierpię jazgotu maszyn ?
Szpilka, żeby nie było jazgotu, moje betoniarki stały spokojnie:
ich gruszki malowane w granatowe i białe pasy
były nieruchome
Peiperowskie bardzo. Oczywiście że się podoba, Peiper był bogiem. Betoniarki są rozkoszne.
Pozdrawiam ?
Dziękuję. Betoniarka wyróżnia się wśród wszelkich pojazdów, nawet jako miniaturka, w kolekcji resoraków. Jest w niej coś ciepłego.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania