Hejt
Pierwszy dzień w szkole Tomka był smutny, bo rodziców nie stać było na drogie ubrania, buty, telefon czy nowy plecak. Wiązali koniec z końcem, a czasu nie mieli dla niego zbyt wiele, bo ważniejsze było to, żeby zarobić na chleb. Uważali też, że chłopak przesadza i po prostu nie chce mu się uczyć – to była jego taka gadka.Gdy jednak Tomek w szkole dostał w twarz za brak wypasionego plecaka, gdy porwała mu się koszulka i gdy bezlitośnie wytykano go palcami, bo nie posiadał telefonu – wrócił do domu i nie powiedział nic nikomu. Drwinom nie było końca.
Nawet gdy się zakochał, dziewczyna udawała zainteresowanie tylko po to, by wzbudzić w innym chłopaku zazdrość i kpinę.
Kiedy wrócił do domu smutny, z podbitym okiem, tata miał już dość, ale Tomek kłamał, że to w zabawie, że niechcąco nic się nie stało .
Dni stawały się jednak zbyt ciężkie.
Tomek zamykał się w sobie coraz bardziej i bardziej.
Przestał jeść, przestał mówić.
Nie chciał dzielić się tym, co go gnębi od środka. Chowając się za bólem i gniewem, widział zmęczonych rodziców i nie chciał dokładać im zmartwień.
Sam walczył ze smutkiem i rozpaczą.
P Co mu to dało?Nic dobrego z tego nie wyszło. Szydercy nie przestawali się śmiać, aż Tomek pewnego dnia nie wytrzymał. Uciekł ze szkoły raz, drugi, trzeci. Powtarzał to jak mantrę, uwięziony w błędnym kole przemocy. Nie szukał pomocy. Pojechał na dach najwyższego wieżowca i tak skończyło się gnębienie biednego chłopca...Ta historia, choć fikcyjna, niesie za sobą mocny morał. Nie bądźmy bierni na przemoc. Skala problemów psychicznych u dzisiejszej młodzieży jest ogromna. Drogi rodzicu, pamiętaj: nie liczy się tylko to, ile możesz dziecku kupić.
Najważniejsza jest szczera rozmowa.Od serca i poprostu być .
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania