Hel cz.1
Chłód zaszywał się coraz głębiej w opatulony tobołek kobiety. Chroniła go przed złym urokiem. Tak wiele spojrzeń, milczących wyroczni i klątw pochłonęło ludzi. Szczególnie tych nienawistnych należało unikać, tworzyli potężną siłę zła, kręgi niedostatku, głodu, chorób. Wylęgarnia brutalności rosła obok.
Hel napiętnowana tatuażami ochronnymi była ich wrogiem. Szukali sposobu jak ją unicestwić, starając się nie pozostawiać po sobie śladów.
Imię odziedziczyła po samej śmierci, od momentu, gdy urodziła się z czarną połową twarzy. Oskarżyli ją o odebranie matce urody, po porodzie wyschła jej twarz na wiór. Niedomagała przez resztę żywota, zajmując się tylko pierworodną.
Dziewczynka była żywym ogniem, wykradła z paleniska domowego nadpalone kawałki drewna i rysowała nimi na skałach rysunki innych ludzi.
Opowiadała o nich historie, kiedy ojciec wracał z długich wypraw po morzu. Nie mógł się nadziwić skąd ona bierze te życiorysy, znał niektóre z opowieści swojej babki, szeptuchy.
Jednego lata, kiedy szkic wyłaniał się coraz wyraźniej, ujrzała siebie. Instynktownie przyśpieszyła tworzenie. Znaleźli jej słabą stronę, wkradając się w dar, w tej część gdzie była wolna, bez opieki, bez skazy.
Poczuła pieczenie na wszystkich runach, które zdobiły jej plecy. Zakręciło się jej w głowie, szmery kroków, drapanie, ciche gwizdy, wiatr niosący lodowe baty.
Wrzasnęła piskliwie, otoczona czymś, co szarpało jej ciałem. Gawrony z pobliskich drzew wzbiły się w powietrze.
Wir czarnych skrzydeł opadał i się wznosił.
Znalazła ją matka leżącą na brzuchu z rozerwaną lnianą koszulą.
– Jak do ciebie przemówili? Rozmawiali ze sobą o tobie? — Hel kręciła głową przecząco, na matki pytania.
– Opowiedz, co chcieli? – trzęsącym głosem matka usiłowała dotrzeć do dziewczyny.
– Mateczko mnie tu nie ma! – Głos docierał z oddali, podwojony odbiciem echa, był słaby ledwo słyszalny.
Kobieta delikatnie odwróciła ciało, zastygła czarna strona jak lawa z niebieskim okiem pokryła się pajęczyną. Druga połowa wygładzona szklistą powłoką była zupełnie obojętna.
Komentarze (1)
Twoje opowiadanie to jednak nie horror. Bardzo mi się podoba, bo trafia w moje gusta. Runy, szeptucha, kręgi zła i morze. To jeden z tych światów, który jest mi bliski.
Podejrzewałem, że jesteś Wiedźmą. "Pachnie od Ciebie znajomym fluidem twórczym".
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania