Henoch widział
szłam ścieżką,
gdzie ziemia nie znała śmierci
a czas oddychał wspak.
pod skórą
migotały mi imiona
tych, co spadli z wysokości —
ich głosy śniłam
w postaci błysków.
Henoch trzymał mnie za dłoń.
Jego ręka była z ognia —
otwierała miejsca,
których nie tknął żaden sen.
widziałyśmy:
kręgi wiatru,
gwiazdy karmiące się łzami
i światło —
tak czyste,
że trzeba było je
przyjąć językiem cienia.
powiedział:
„nie boisz się wysokości,
bo upadek masz już w sobie —
nieliczni rozpoznają we mnie
światło pisane wspak”.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania