Hiena budzi się nocą
Nie wymuszam słowa. Przestałem czekać, aż pękną nieznane dotychczas powłoki. Oczom daję odpoczynek. Zanurzam się spojrzeniem pod granatowy mundur nocy. Na straży stanął świadek ludzkiej niemocy, w biszkoptowym świetle księżyca anioł stróż zdejmuje skrzydełka z rusztu. Niebawem runie na samo dno ulicy, pomiędzy koty i waśnie. Miarowy oddech jest coraz niżej, tak nisko, że głęboki sen mogę dotknąć językiem.
Komentarze (2)
Bardzo gładko, błyskotliwie. Czuje się wycofanie, rezygnację z lekko cyniczną akceptacją. Jednocześnie spokój, chyba nie z wyboru. Może z bezsilności. Czy ze zmęczenia.
Wiersz robi wrażenie, zatrzymuje. Ale jednocześnie mam wrażenie balansowania na granicy efektowności i efekciarstwa.
Tjeri
Hm, najłatwiej będzie mi odnieść się do końcowej części komentarza, bo tutaj mogę szczerze powiedzieć, że chyba tak po prostu jest, efektowność walczy u mnie z efekciarstwem, chociaż częściej to walka pomiędzy szczerością i wyrażeniem czegoś takim, jakim jest, a pisaniem dla pisania, dla popisówki i po prostu czasem efekciarstwo wygrywa, dzięki za rozbudowany komentarz
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania