Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Hiena gdy marzy o byciu świętym

Ściągam skórę z napleta jak pornola.

Ściągam skórę z napleta jak z serwera. Jakby przez kutasa przeszło mi dziesiątki gigabajtów pierdolenia głupot. Jakby z mojego kutasa powstały miasta i miliony ludzkich istnień szukało miejsca, o którym powiedzą: jesteśmy w kościele.

 

Czasem mocno zaciskam dłońmi kutasa, myślę o stonogach, gadżetach i wilkach. O budowlach wielkości piramidy, a mój kutas, gdy tylko podrośnie, będzie cię szukał w dorzeczach myśli i zarzeczach słowa.

 

W gardzieli mojego kutasa, miasta przecinają miasta. To było Nazaret. To było Betlejem. Ziemia święta pozostaje święta, ale nikt już nie chciałby po niej chodzić.

 

Że wszystkich szyfrów świata. Z równania - wiązania chemiczne, a umysł człowieka, w którym zamieszkał kutas, powoli ociera się słowem o słowa. Powoli ocieka slowem. Zaciska wokół słowa. I jeśli dojdę, jeśli gdziekolwiek, jeśli natychmiast, nie będzie już słowa, tylko kutas, w którym sam kiedyś zamieszkam, bo już się nie boję.

 

Wzrost. Rozrost.

Wzrost. Rozrost.

Cisza całuje mojego kutasa.

Średnia ocena: 1.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania