Hindukusz

Jakże puste gór grzbiety i samotne głębie,

Czy za mną ruszysz nimi, jak dawne mocarze?

Choć w niemej chwale wiedząc, że na życia zrębie,

I tylko tam wzróść mogą świętości ołtarze.

 

Czy nie chcesz wchodzić zawsze ponad swe wyżyny,

I nad pomarłych światów zwichrzone przestworza,

Uchwycić się piór burzy i nad rozpadliny

Wzlatywać bez zlęknienia znad pustyni morza?

 

Czeluść przebyć niczego*, po cienkiej przejść linie,**

Bo człowiek jest twym węzłem, godnym rozsupłania,***

Zanim czas pustych wieków beztęsknie przeminie

I zakończą się długie szczytów przekraczania.

 

Tylko duch w mocy srogi i ogniu podobny,

Trzaskając sił przesytem ciężkie prawa głazu,

Wydźwignąć zmiłowania i wytrwać łagodny

Może w swoje świętości nie wątpiąc ni razu…

 

*Gra słowna z nazwiskiem Nietzschego i koncepcją nihilizmu

** Człowiek jest tylko liną nad przepaścią - liną między zwierzęciem i nadczłowiekiem

*** węzłem gordyjskim

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania