hirkomsdesan

oswajam cienie nad głową

porządkuję

 

wszystko musi być policzone

 

dźwięki

i spokój siostrzyczek

 

na każdym talerzu

po równo klusek

polanych obficie

śmietaną z cukrem

 

śledzę wzór od wałka na ścianie

wciąż zmienia kształty

 

latem pachnie

kompotem z truskawek

 

zbiera się kurz

pod szydełkowymi serwetami

dzierganymi przez babcię

 

mocno hamuję nogami

w naszej ładzie

 

w głos śpiewamy

hirkomsdesan

wszyscy się śmieją

 

patrz

już pierwsza gwiazdka

zawsze za wcześnie

 

kiedy jesteśmy same

Lusia układa guziki pod stołem

Paulinka występuje skacząc na kanapie

Misia kurczowo zaciska

małą rączkę na mojej spódnicy

 

a mnie jakby nie było

po prostu pilnuję

 

źródła wyschły

 

mamusiu

podam ci wody

 

dzień umiera

 

zgaś światło

albo nie gaś

 

ten maleńki gil

na wierzbowej witce

 

jego serce

grzeję w dłoni

 

ja też

czasami się boję

Średnia ocena: 4.5  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (3)

  • C₁₂H₂₂O₁₁ wczoraj o 10:20

    Z tego mogłoby być opowiadanie, z lekką grozą.

  • mm8371 3 godz. temu

    mocno

  • Roma godzinę temu

    Zazwyczaj gdy wiersz ma w sobie dużo "my", myślę, że to dobrze, że przecież bliskość..
    ale tutaj przede wszystkim wybrzmiewa mi małość "ja", jego braknienie.

    Chciałabym nie chcieć, żeby ten wiersz był bardziej egoistyczny, no ale jednak chcę, by mógł być.
    Albo umieć go przeczytać inaczej... spróbuję jeszcze, bo warto.
    Świetnie napisany.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania