"Historia Mary Mikaelson" Rozdział 2 "Poznanie"

Śni mu się dziewczyna o krwistoczerwonych ustach, skórze gładkiej jak porcelana, jasnych blond włosach, które w świetle księżyca wydają się srebrne. Niezwykle zielone oczy, w których widać w nich cały wszechświat kolorów zestawione z czerwoną koronkową sukienką dodają jej boskości. Kiedy wyciąga ku niemu rękę dostrzega wytatuowany na nadgarstku prawej ręki półksiężyc.

 

-Półksiężyc. –Wypowiada i dostrzega identyczny na swoim prawym nadgarstku w tym samym miejscu. –Przeznaczenie.

 

...

 

Ostatnie co widzę to jego oczy, tak doskonałe oczy, mają barwę złotego miodu. Zeskakuję i biegnę przed siebie. Biegnę i biegnę. Muszę zadzwonić do Natalii.

 

-Spotkajmy się w starej fabryce na przedmieściach Lawenydd, zawiadom Veronice.

-Mary, -jej głos jest przejęty –coś się stało? –Czuje jakby moje emocje były podwojone, wybucham płaczem.

-Coś złego, musimy pomówić.

 

Słyszę nadjeżdżający pociąg więc biegnę i wskakuję na dach ostatniego wagonu kiedy mnie mija. Kładę się tak aby nie było mnie widać, za pół godziny wstanie dzień.

 

Jestem już w Lawenydd, poranek jest dla mnie męczący, oczy strasznie mnie bolą od promieni słonecznych.... Muszę jak najszybciej dostać się do starej fabryki i tak się dzieje, znajduję się tam szybciej niż zwykle i chowam w jej murach. Jestem wykończona więc opieram się o ścianę, kuzynek jeszcze nie ma. Zasypiam.

 

...

 

-Mary? Co ci jest? –Ze snu wyrywa mnie dziewczyna o ciemnobrązowych, długich, kręconych włosach, jasnobrązowej karnacji i ciemnogranatowych oczach. Ubrana w czarną sukienkę i granatowy płaszczyk, na nogach ma czarne glany.

-Veronica. –Rzucam się przyjaciółce w objęcia i wybucham płaczem. –To jest trudne…

-Mary… -Zaczyna dziewczyna o ciemnych kręconych długich za ramiona włosach, jasnej porcelanowej cerze i oczach koloru jasnej zieleni, ubrana w srebrzystą suknię idealnie skrojoną na nią z długimi rękawami, na jej szyi widzę znany mi od lat kamień w kształcie słońca, kawałek chalcedonu, z którego czerpie moc. –Odsuń się od Veroniki.

-O co ty mnie podejrzewasz Natalii? –Znów upadam na ziemię i wybucha płaczem, jestem słaba. –Jesteś wampirem, a moja kuzynka zwykłym człowiekiem.

-Więc nie powinnam was prosić o pomoc? –Ocieram łzy.

-Oczywiście, że dobrze zrobiłaś, od czego w końcu ma się przyjaciół, ale uważaj na Veronice. Załóż ten wisiorek –podaje mi piękny wisiorek w kształcie półksiężyca, dokładnie taki jak mój tatuaż kawałek chalcedonu –teraz powinnaś lepiej znosić światło.

-Dziękuję ci. –Rzucam się jej w objęcia. –Muszę zniknąć, żeby was przed sobą chronić. –Kręci głową.

 

-Nie możesz…

-Nie rozumiem, przecież to dla waszego dobra.

-Jej chodzi o Adama… -Wtrąca się Veronica.

-Miałam wizję… -Zaczyna i widzę smutek na jej twarzy. –Jesteście sobie przeznaczeni, on też w najbliższym czasie stanie się wampirem…

-To jest niesamowite… -Wtrąca Veronica.

-Musisz go ostrzec nim zrobi coś czego będzie żałował do końca swoich dni.

-Więc nie mogę czekać. –Zrywam się z miejsca.

-Musisz tutaj zostać do nocy, bez obaw przemiana wcześniej niż w nocy nie nastąpi… -Chowa w mojej dłoni zawiniątko. –Niech to nosi, tak jak i ty… Mary, tylko razem poradzicie sobie z tym… Osobno zgniecie. Teraz śpij. –Kładzie delikatną dłoń na moim policzku i ostatnie co widzę to jej niesamowite purpurowe oczy, robi mi się przyjemnie ciepło. Ponownie zasypiam.

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Prue 18.12.2014
    Mam niedosyt. Dam 3

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania